GospodarkaWażne!

Czy ekologiczne ciepło kosztuje więcej?

Choć ciągle możemy cieszyć się latem, gwałtownie spadające temperatury poniżej 20 st. C nie napawają optymizmem, zwłaszcza, gdy chłód zaczyna doskwierać nam również w domach. Naturalnym jest marzenie o ogrzewaniu, które niezmiennie w październiku zaczyna płynąć w kaloryferach podłączonych do miejskiej sieci ciepłowniczej. Jakie są perspektywy na ten rok i w jaki sposób zmienia się podejście do energetyki cieplnej? O tym rozmawiamy z Markiem Zawadką, Prezesem Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Żyrardowie i Sławomirem Kakietkiem, członkiem zarządu.

W styczniu bieżącego roku w związku z pogarszającym się stanem zdrowia ze stanowiska prezesa odszedł Jan Kalman. Na prezesa powołano Marka Zawadkę, który swoje 30-letnie doświadczenie w ciepłownictwie budował poprzez zakłady ciepłownicze w Piasecznie, Żyrardowie, Legionowie i Piastowie, a także PGNiG Termika czyli dawnych Ciepłowniach Warszawskich. 

30 lat doświadczenia. Jak na przestrzeni tych lat zmieniło się Pana podejście do ciepłownictwa?

Marek Zawadka, Prezes PEC „Żyrardów”: Z tym tematem jest trochę jak z urzędem. Urząd nigdy nie jest sam dla siebie, a dla ludzi. Tak samo jak z Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej. Gdziekolwiek bym nie był i nie pracował, zawsze staram się zaszczepić taką myśl współpracownikom. Podkreślam ponownie – to klient, nasz odbiorca jest dla nas najważniejszy.

Z jakimi wyzwaniami przyszło się Panu zmierzyć w PEC „Żyrardów” i jakie są jeszcze przed Panem?

Marek Zawadka: Wydaje mi się, że obecnie jesteśmy przed najważniejszym zadaniem, czyli modernizacją ciepłowni miejskiej. Ciągle jesteśmy w technologii węglowej, a jak wiadomo paliwo węglowe jest niepożądane i niewskazane ze względu na wysoki poziom emisji m.in. dwutlenku węgla. W międzyczasie wiele przedsiębiorstw wprowadziło nowe rozwiązania jak choćby układy kogeneracyjne oparte na gazie i biomasie, które są odpowiedzialne za produkcję prądu i ciepła w jednym procesie, a także nowe technologie do produkcji ciepła, np. geotermię, której temat pojawił się ostatnio również w Żyrardowie. Staramy się ten czas „uśpienia” szybko nadrabiać. Pracujemy razem z współpracownikami nad nową wizją dla PEC „Żyrardów”. Chcę określić ramowy program rozwoju Spółki, na przestrzeni 5-10 lat. Chcę, żebyśmy znali cel, do którego zmierzamy.

Jaką ma Pan wizję PECu w perspektywie tych 5, a może nawet 10 lat?

Marek Zawadka: Ona się krystalizuje. Idea jest taka, że PEC „Żyrardów” powinien być efektywnym systemem ciepłowniczym, czyli powinien mieć min. 50%  ciepła wyprodukowanego z OZE i kogeneracji opartej na gazie ziemnym. To jest ważna kwestia wprowadzenia paliwa gazowego, którego ilości niestety w Żyrardowie nie wystarczają na potrzeby Spółki. Od kilku lat Spółka prowadzi rozmowy z Polską Spółką Gazownictwa na temat dostarczenia odpowiedniej ilości paliwa gazowego dla PEC „Żyrardów”, które moglibyśmy wykorzystać choćby do procesów kogeneracji. Myślimy także o wprowadzeniu biomasy do naszego systemu. Zazielenianie się ciepłownictwa jest nieuchronne, co widać na różnych płaszczyznach. Nawet banki coraz mniej chętnie współpracują z podmiotami, które nie mają pomysłu jak się zazielenić i jak odejść od węgla. Oczywiście mamy też inne pomysły, rozważamy kontynuację współpracy z Geotermią Mazowiecką, która od lat jest na rynku i bierzemy tę spółkę także pod uwagę w naszym miksie energetycznym. Prowadzimy też rozmowy z Polmosem Żyrardów, który wybudował w tym roku kocioł biomasowy i ma do zagospodarowania kotły gazowe a także ciepło odpadowe. Podpisaliśmy już list intencyjny w tej sprawie, mamy powołany zespół roboczy, który prowadzi obliczenia opłacalności tego projektu. Plany są, ale rzeczywistość jest niestety tak zmienna, że trudno powiedzieć jednoznacznie, jak będzie dalej. Wierzę, że klarowna wizja zostanie wypracowana do końca tego roku. Pewne w tym momencie jest to, że musimy dość szybko odchodzić od paliwa węglowego jako podstawowego paliwa w naszym systemie. Wydaje się, że  to musi stać się szybciej niż do 2040 roku, kiedy w ogóle konieczne będzie odejście od węgla. Moim zdaniem bardziej realne są lata 2030-2035. Także już samo to jest dużym wyzwaniem dla naszej Spółki.

Czy poza dopracowaniem wizji rozwoju PEC „Żyrardów” i samej ciepłowni miejskiej prowadzone są obecnie jakieś inwestycje?

Sławomir Kakietek, członek zarządu PEC „Żyrardów”: Inwestycje są prowadzone zgodnie z planem techniczno-ekonomicznym, jaki co roku jest zatwierdzany przez Radę Nadzorczą i Zgromadzenie Wspólników – co roku przyłączane są do sieci miejskiej nowe budynki oraz realizowane są inwestycje w samej ciepłowni. W sieć co roku inwestujemy średnio ponad 1 milion złotych. Duże inwestycje w ciepłowni miejskiej w zakresie ochrony środowiska czekają nas w przyszłym roku. W związku z tym staramy się o pożyczkę w WFOŚiGW na modernizację instalacji oczyszczania spalin dla kotłów nr 3 i 4.

Jeśli chodzi o inwestycje w sieci miejskiej czy 1 mln zł to duża kwota jak na coroczne inwestycje?

Sławomir Kakietek: To nie jest dużo. Bywały lata, kiedy koszt inwestycji przekraczał dwa miliony złotych, przykładowo w roku 2017, kiedy m.in. rozbudowaliśmy sieć miejską o dwie sieci osiedlowe przy ul. Limanowskiego i Kościuszki. Ponadto w 2016 roku zakończyliśmy realizację projektu współfinansowanego w ramach działania 9.2 Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2007-2013 na modernizację i rozbudowę  miejskiej sieci ciepłowniczej.  Całkowity koszt realizacji tego zadania to  28 813 338,50 zł brutto, z czego dofinansowaniem objętym zostało 18 760 474,10 zł brutto. Teraz musimy skupić się na inwestycjach w samym źródle ciepła.

Marek Zawadka: Tak, same sieci ciepłownicze mamy już zmodernizowane, ale teraz musimy popracować nad źródłem ciepła, czyli sama ciepłownią. Mamy także nadzieję, że właśnie z tą inwestycją będzie mógł się komponować odwiert geotermalny, na który w ostatnim czasie dofinansowanie otrzymało miasto.

Co zmieni się dla mieszkańców miasta, jeśli planowany odwiert potwierdzi przypuszczenia o możliwości wykorzystania w Żyrardowie wód termalnych?

Marek Zawadka: Podstawową korzyścią będzie oczywiście wyeliminowanie części paliwa podstawowego – węgla na rzecz tego źródła, czyli ochrona środowiska. Dzięki wykorzystaniu wód termalnych PEC „Żyrardów” będzie emitował do atmosfery mniej spalin.

Ogrzewanie w mieście będzie tańsze?

Marek Zawadka: Tego nie wiemy. Dziś trudno to określić, bo to są bardzo kosztowne inwestycje. Przede wszystkim należy pamiętać, że ten pierwszy odwiert jest odwiertem badawczym w 100 % finansowanym z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jeśli założymy, że korzystamy z pokładów dolnej jury z odwiertu, to, żeby taka  geotermia mogła funkcjonować, potrzebny jest nam drugi odwiert, żeby zatłaczać tam wodę z pierwszego otworu, od której pozyskamy ciepło. Jeśli udałoby się pozyskać na tę inwestycję przynajmniej 80% dofinansowania, to jest prawdopodobne, że udałoby nam się obniżyć cenę ogrzewania miejskiego. Ale chyba wolałbym trzymać się tezy: „może wtedy nie będzie drożej”. PEC „Żyrardów” bierze udział w ogólnoeuropejskim systemie handlu emisjami, które niestety drożeją bardzo dynamicznie. Dla porównania w ubiegłym roku uprawnienia do emisji CO2 kosztowały ok. 25-27 euro, a teraz jesteśmy na poziomie 56-58 euro za tonę. I to skutkuje podwyższeniem cen ciepła w mieście. W przypadku geotermii nie ma tej emisji spalin, dlatego akurat ten koszt nam odchodzi w takiej części, jaka odpowiada zmniejszonemu zużyciu paliwa węglowego.

Ile ton CO2 produkujemy jako PEC „Żyrardów”?

Marek Zawadka: Oczywiście wszystko zależy od zimy. Mniej więcej jedna tona spalonego węgla, to prawie dwie tony CO2. Przy średnim zużyciu węgla na poziomie 18-19 tys. ton rocznie przeciętnie w roku emitujemy więc 32-35 tys. ton CO2. I tu należy też podkreślić, że to właśnie koszty wynikające z emisji CO2 są wyższe niż ceny zakupu samego paliwa, w naszym przypadku węgla.

Skoro już teraz widzimy, że koszty emisji CO2 są  dwukrotnie wyższe niż w ubiegłym roku, a sezon grzewczy jeszcze się nie zaczął, czy są jakiekolwiek prognozy, jak wpłynie to na wzrost cen za ciepłą wodę i ogrzewanie miejskie dla mieszkańców?

Marek Zawadka: W bieżącym roku mieliśmy już dwie podwyżki – pierwsza zaczęła obowiązywać od 1 lutego, druga od 1 kwietnia. Kolejna, trzecia podwyżka zacznie obowiązywać od 1 września. Łącznie w stosunku do cen ze stycznia 2021 r. mówimy o 12% podwyżce. Jeśli jednak ceny EUA będą dalej szybować w górę, a nic ich nie zatrzyma, musimy się liczyć z tym, że następna podwyżka może nastąpić już w grudniu tego roku. I warte podkreślenia jest to, że cały czas mówimy jedynie o odzyskiwaniu kosztów produkcji ciepła. Chciałbym zaznaczyć, że my na mieszkańcach nie chcemy generować zysków, ponieważ nie taki jest charakter naszej Spółki. Na wzrost cen mają też niebagatelny wpływ wzrosty cen paliw, które gwałtownie podskoczyły. Przyczyn takiego wzrostu upatrujemy m.in. w dynamicznym wzroście gospodarki światowej, wynikającym z zastoju związanym z epidemią covid-19 oraz sytuacji gospodarczej w Chinach. Liczę, że może w przyszłym roku te ceny wyhamują.

Jaki wpływ mają Chiny na działalność PEC „Żyrardów”?

Marek Zawadka: Jesteśmy częścią światowej gospodarki, kupujemy węgiel wysokojakościowy z importu zza wschodniej granicy, który ma niższą zawartość siarki i popiołu w porównaniu do węgli krajowych .Kiedy Chiny zaczęły kupować więcej węgla od Rosjan po wyższej cenie do odbudowy swojej gospodarki po pandemii, ceny tego paliwa zaczęły gwałtownie wzrastać także na polskim rynku.

Czy to oznacza, że PEC „Żyrardów” nie korzysta z polskiego węgla?

Marek Zawadka: Kiedyś korzystaliśmy, ale polski węgiel jest droższy i ma większą zawartość siarki i popiołu. Jeśli możemy korzystać z węgla o lepszej jakości i w niższej cenie, to patrząc na sytuację ekonomiczną i ochronę środowiska Spółka korzysta z węgla importowanego. Ciągle śledzimy ten rynek, więc jeśli okaże się, że krajowi dostawcy są konkurencyjni cenowo i pod względem ochrony środowiska, to będziemy kupować węgiel lepszy dla Spółki jak i mieszkańców Żyrardowa.

Czy możemy spodziewać się, że powodzenie odwiertu badawczego spowoduje wyhamowanie podwyżek za ogrzewanie?

Marek Zawadka: Na pewno nie w tym momencie. Aktualnie harmonogram jest następujący – mamy dofinansowanie na odwiert badawczy, teraz przed nami procedura przetargowa i wykonanie samego odwiertu, którego finalizacja nastąpi pod koniec 2023 roku. I dopiero wtedy będziemy wiedzieć, jakie parametry wody można uzyskać z tego odwiertu. Jeśli okaże się, że parametry są dla nas sprzyjające, to wtedy będziemy starać się o kolejne dofinansowanie na realizację inwestycji, jaką będzie drugi odwiert (jeśli zdecydujemy się na eksploatację wód z dolnej jury) i samą ciepłownię geotermalną. A patrząc na samą procedurę pozyskiwania obecnej dotacji, na którą czekaliśmy ponad rok, możemy spokojnie dołożyć kolejne trzy lata do kolejnej inwestycji. Więc tak naprawdę konkretnych korzyści z geotermii można spodziewać się za 5-6 lat.

Przy optymistycznym założeniu, że temperatura wód będzie na poziomie ok. 60 st.?

Marek Zawadka: Mówimy o dwóch poziomach. Jeden pokład jest na głębokości ok. 1600 m i tam można się spodziewać temperatury wody na poziomie 40-45 st. C, a drugi na głębokości ok. 2700 m gdzie temperatura może sięgnąć nawet 70 st. C.

Sławomir Kakietek: Jednak oprócz temperatury ważny jest także wydatek objętościowy samej wody. Przykładowo w Sochaczewie już w latach siedemdziesiątych wykonano aż trzy odwierty. W jednym z nich na pokładzie dolnej jury uzyskano dość wysoką temperaturę 80-85 st. C, ale wydatek wody oscylował w granicach 30-40 m3/h, co niestety jest wartością za niską.

Czy to właśnie wydatek wody powstrzymał władze Sochaczewa do wykorzystania wód termalnych?

Sławomir Kakietek: Ciężko powiedzieć, co powstrzymało wtedy Sochaczew i jakie były cele wykonania tych odwiertów. Niemniej w roku 2019 w Sochaczewie wykonano nowy odwiert geotermalny. Woda na głębokości 1500-1600 metrów (dolna kreda) miała temperaturę 44-46 st. C, a wydatek osiągnął niemal 200 m3/h. Biorąc także pod uwagę małe zasolenie tej wody, jej energetyczne a także rekreacyjne wykorzystanie wydaje się zasadne.

Marek Zawadka: Jesteśmy w kontakcie z kolegami z PEC Skierniewice. Oni także pozyskali pieniądze na odnowienie swojego otworu badawczego i też będą starali się wykorzystywać swoje wody geotermalne na potrzeby basenów lub ogrzewanie miejskie. Tak naprawdę wszyscy prowadzą prace nad wodami geotermalnymi na tym terenie. Mamy ku temu okazje, bo jakby nie patrzeć stoimy na tych pokładach wody geotermalnej, więc warto spróbować i rozpoznać sprawę. Aczkolwiek należy podkreślić, że to nie są rozwiązania natychmiastowe i na wyniki badań, a także potencjalne wykorzystanie tego źródła energii będziemy musieli poczekać. Biorąc pod uwagę, że wyniki badań z naszego odwiertu będą dostępne pod koniec 2023 roku, a także późniejsze staranie się o dofinansowanie czy to drugiego odwiertu, czy budowy samej ciepłowni geotermalnej, procedury, decyzje administracyjne, przetargi itp., możliwie, że ciepło geotermalne popłynie do mieszkańców Żyrardowa najwcześniej po 2025 r. Natomiast jako Spółka już od jakiegoś czasu staramy się o możliwości odejścia od węgla na rzecz bardziej ekologicznych rozwiązań, np. wykorzystania biomasy czy kogeneracji opartej na gazie ziemnym.

Czy klienci PEC „Żyrardów” mogą w jakikolwiek sposób zminimalizować koszty ogrzewania?

Marek Zawadka: Jedynym sposobem jest racjonalne korzystanie z ogrzewania i energii.

Czy mieszkańcy Żyrardowa mają tego świadomość? Widać różnicę w zużyciu ciepła? Przecież ciągle emitowane są spoty i kampanie społeczne edukujące mieszkańców o konieczności oszczędności energii i ciepła.

Sławomir Kakietek: Już od jakiegoś czasu coraz większą uwagę przykłada się do termomodernizacji i termoizolacji budynków. To widać nie tylko w zabudowie jednorodzinnej, ale również w budynkach wielorodzinnych czy blokach. Mieszkańcy także bardzo zracjonalizowali zużycie ciepła.

Marek Zawadka: Przede wszystkim zimą nie widać otwartych okien przez cały dzień. A kiedyś właśnie takie były zwyczaje – ludzie wychodzili z domu, mieszkanie się wietrzyło przy otwartych oknach, a grzejniki pozostawały odkręcone. Teraz tego się już nie obserwuje. Trzeba przyznać, że ekologia również zależy od bezpośrednich użytkowników ciepła i tego jak tę energię zużywają. Największe oszczędności powinniśmy zacząć od siebie. Należy także pamiętać, że im mniej klienci zużywają ciepła, tym mniej Spółka musi jego wyprodukować, co z kolei wpływa korzystnie na środowisko naturalne.

Back to top button
Skip to content