Ważne!Żyrardów

Chcę zrobić dla miasta więcej niż do tej pory

Od września w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej stanowisko Dyrektora objął Jerzy Naziębło. Choć to krótki czas, trzy miesiące pozwalają na poznanie miejsca, jego problemów i potrzeb. O planach na rozwój Biblioteki rozmawiamy z Jerzym Naziębło.

Dlaczego zdecydował się Pan na objęcie stanowiska Dyrektora Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Żyrardowie?

To co mną kierowało to poczucie, że chcę zrobić dla miasta więcej niż do tej pory. Kiedy rozpisano konkurs na stanowisko dyrektora żyrardowskiej biblioteki, pomyślałem, że można byłoby w tym miejscu pracować dla dobra czytelników , dla samej instytucji, a szerzej – dla miasta. Biblioteka wydała mi się miejscem, gdzie będę mógł zrobić coś konkretnego, wykorzystując swoje dotychczasowe doświadczenie, a zwłaszcza 15-letnie kierowanie żyrardowskim muzeum. Pomyślałem: „czemu nie?” i przystąpiłem do konkursu.

Czy dla Dyrektora Biblioteki istotnym walorem pracy jest nieustanny kontakt z literaturą? Czy zamiłowanie do książek może mieć wpływ na podjęcie takiej decyzji?

Na pewno książka i stałe z nią obcowanie powinny być bliskie każdemu dyrektorowi biblioteki. Dobór książek i materiałów bibliotecznych oraz tworzenie jak najlepszych warunków do korzystania z zasobów biblioteki to jedno z podstawowych zadań dyrektora. Chciałbym podkreślić, że wbrew niektórym stereotypom, praca bibliotekarki czy bibliotekarza nie jest pracą całkiem spokojną i prostą. Nie ograniczają się oni jedynie do wypożyczania książek, choć to też zadanie złożone, ponieważ wymaga ono dobrego kontaktu z czytelnikami i znajomości ich potrzeb czytelniczych. Zanim dojdzie do wypożyczenia książki musi być ona wcześniej zauważona przez bibliotekarza, zakupiona i opracowana. Dopiero wtedy trafia do naszego zbioru i katalogu.

Z jakimi zadaniami, żeby nie nazwać ich problemami, już musiał się Pan zmierzyć?

To na pewno kwestia związana z organizacją pracy w czasie pandemii i dostosowywanie naszej działalności do zmieniających się rygorów sanitarnych. Jest szereg zadań administracyjnych, które należy przeprowadzić w miarę szybko, jest też potrzeba wzmocnienia finansowego pracowników biblioteki. Do najistotniejszych problemów wymagających rozwiązania należy stan techniczny obecnej siedziby biblioteki przy ulicy Mostowej. Ten temat już jest omawiany. Są różne pomysły, od remontu generalnego, przez przeniesienie do innego istniejącego już obiektu, po wybudowanie nowego budynku. Ostatnie rozwiązanie mogłoby dać nam obiekt spełniający wszystkie normy nowoczesnego budynku biblioteki. Jednocześnie budynek nowej biblioteki mógłby, pod względem architektonicznym i funkcjonalnym, wzmocnić wizerunek Żyrardowa.

Wcześniej w tym budynku mieściło się przedszkole, a dopiero później zostało ono przystosowane do potrzeb biblioteki…

Tak, to był budynek przedszkola z końca lat 50., który na początku lat 90. został zaadaptowany na potrzeby biblioteki. Po blisko 30 latach obiekt jest w złym stanie technicznym. Każdy kto przechodzi obok niego ulicą Mostową dostrzega ten fakt. Ten budynek funkcjonuje z trudem i wymaga potężnego remontu. Zaletą tego obiektu jest teren, z którym jest on związany, a to dlatego, że teren zielony wokół budynku daje możliwość działań plenerowych. Jak już mówiłem, temat budynku głównego biblioteki wymaga stałej współpracy z samorządem miasta i jego ostatecznej decyzji.

Z jakimi jeszcze wyzwaniami musi się Pan mierzyć?

Cały czas musimy być otwarci na nowe technologie komputerowe, cyfrowe. Jesteśmy zainteresowani stałym doskonaleniem naszej łączności z użytkownikami poprzez aktualizowane aplikacje. W październiku nasza biblioteka podpisała porozumienie z Biblioteką Publiczną m. st. Warszawy – Biblioteką Główną Województwa Mazowieckiego, w ramach którego powstanie Katalog Centralny Bibliotek Warszawskich i Bibliotek Województwa Mazowieckiego. Dzięki katalogowi czytelnicy będą mogli szybko i wygodnie uzyskać informację o  dostępności zasobów w poszczególnych bibliotekach. Od połowy listopada biblioteka ma nową stronę internetową. Mam nadzieję, że spodoba się ona czytelnikom i będzie odpowiadać na ich potrzeby w zakresie funkcjonalności.

A czy zauważalny jest fakt wypierania wersji papierowej książek przez jej elektroniczne zamienniki – e-booki, audiobooki? Jak to wpływa na działalność biblioteki? Czy można spodziewać się wzrostu poziomu czytelnictwa przy tak szybko rozwijającej się cyfryzacji literatury?

Czytanie książki w wersji papierowej, czy tez za pośrednictwem czytników zawsze pozostaje czytaniem. Hasło tegorocznej edycji Nocy Bibliotek: „Czytanie wzmacnia” skłania do traktowania różnych form czytania z równą uwagą. Osobiście uważam, że książki papierowej nic nie może zastąpić. Już samo chodzenie między regałami w bibliotece, wybieranie z półek książki  dużej grupie osób daje przyjemność, satysfakcję sprawia im bezpośrednie obcowanie z książką.

Są też tacy, którzy są uzależnieni od zapachu książek.

Tak, chociaż mam świadomość, że rośnie liczebnie grupa ludzi, którzy od monitora i ekranu nie potrafią się już oderwać. Trend jest zapewne nieunikniony. To właśnie dlatego powstają oprogramowania, które umożliwiają nam- bibliotekom, odpowiadać na coraz to nowsze wyzwania. Zwiększa się nasza oferta w zakresie e-booków i książek w wersji czytanej. Wydaje się, że audiobooki najczęściej trafiają do osób starszych, którym łatwiej jest słuchać, a jednocześnie wychowane  były na radiowych słuchowiskach.

Ale mamy też rozwijający się trend na podcasty i audiobooki. To grono ludzi, którzy zamiast decydować się na przypadkowy wybór radiostacji, czas poświęcany na dojazd do pracy, w ogóle na czas w samochodzie, poświęcają właśnie na książki lub podcasty. Może to też dobry pomysł na wprowadzenie do książki lub czytanie wymienne – sięgamy po audiobook wtedy, gdy nie możemy siedzieć z nosem w książce…

Obserwujemy ten trend. Zapewne już niebawem biblioteki będą wyposażone w nowe, tanie technologie umożliwiające spełnienie oczekiwań użytkowników w tym zakresie. Jednak ja zawsze daję pierwszeństwo książce, dzięki której czytelnik na swój indywidualny sposób korzysta z wyobraźni, buduje sobie obrazy, przetwarzając treść książki.

Tu chyba pojawia się to odwieczne pytanie: „Czy najpierw warto przeczytać książkę, czy jednak obejrzeć film?”.

Osobiście opowiadam się za książką. Film jest adaptacją, przetworzeniem treści przez innego człowieka. Wersja filmowa może zwrócić uwagę na pewne aspekty, których podczas czytania nie dostrzeżemy, ale film najczęściej przedstawia fragmenty książki. Zwykle w takich sytuacjach nasuwa mi się porównanie z dziedziny malarstwa: oryginał i kopia obrazu. Oryginał jest zawsze dla odbiorcy pełny, „stuprocentowy”. Podobnie jest z książką. A przede wszystkim nie ma nic wspanialszego od naszego mózgu, który korzystając z przypisanego systemu wartości, ocenia, wskazuje i wyróżnia to co uzna za właściwe, godne uwagi. Stąd różnorodność przeżyć i ocen, która w tym mechanizmie jest najpiękniejsza, stąd my-ludzie możemy się pięknie różnić.

Z drugiej strony mamy młode pokolenie, któremu dużo łatwiej sięgnąć po audiobooka lub film, żeby zapoznać się z zadaną lekturą. Inną sprawą jest to, że jest wielu ludzi, którzy właśnie dzięki temu, że obejrzeli dany film, dowiedzieli się, że jakaś książka w ogóle istnieje…

Tak, to prawda. Są filmy, które same w sobie są adaptacjami wybitnymi, a nawet ocierającymi się o geniusz. Ciągle jestem pod wrażeniem filmowej wersji naszej epopei „Pan Tadeusz” w reżyserii Andrzeja Wajdy.

Wracając jednak do poziomu czytelnictwa w powiecie żyrardowskim, teoretycznie w 2020 roku uzyskaliśmy najlepszy wynik od kilku lat pod kątem czytelnictwa w Polsce. Czy lokalnie również zauważalne są tendencje czytelnicze?

Trudno dziś odpowiedzieć na to pytanie z kilku powodów. Przede wszystkim zestawienia za rok 2021 z oczywistych powodów jeszcze nie mamy. Z drugiej strony, minione lata, ze względu na pandemię koronawirusa, zaburzają oceny, nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Aby mówić o utrwalającej się tendencji musimy mieć do porównania dane w dłuższym okresie statystycznym. Będziemy takie analizy prowadzić. Mogę jednak powiedzieć, że mamy stałych czytelników, którzy nas nie odstępują, są tez tacy, którzy pojawiają się u nas rzadziej. Naszym zadaniem jest troska o obie grupy oraz przyciąganie do biblioteki nowych odbiorców. Temu służą inne formy działalności kulturalnej. Zależy nam na tym, by biblioteka była nie tylko, jak uważają niektórzy, wypożyczalnią książek. Chciałbym, żeby była ona postrzegana jako wielozakresowa instytucja kultury, która będzie proponować mieszkańcom miasta i powiatu działania z różnorodnej oferty kulturalnej. Wierzę, że uda nam się częściej organizować spotkania autorskie, choćby takie jak ostatnio z autorką biografii o Adolfie Dymszy. Mamy pomysły dla dzieci młodzieży, by już od najmłodszych lat przyzwyczajały się do biblioteki, chcemy także bardziej zaangażować osoby dojrzałe wiekiem. Jestem przekonany, że wydarzenia związane z Nocą Bibliotek czy Narodowym Czytaniem przypominają o potrzebie czytania oraz przybliżają ludzi do naszych progów. Oczywiście działania w ramach kolejnych edycji powinny być modyfikowane i dostosowywane do aktualnych oczekiwań. Na pewno miałbym większą satysfakcję, gdyby Narodowe Czytanie wyszło z sal i stało się bardziej „masowe” w odbiorze. Wymaga to jednak zastosowania więcej sił i środków. W tym roku bardzo mocno zaangażowany był w to przedsięwzięcie zespół żyrardowskich bibliotekarzy, którzy zadanie wykonali znakomicie.

Kto przychodzi do biblioteki?

Wśród odwiedzających bibliotekę są początkujący przedszkolacy, uczniowie poszukujący najczęściej lektur szkolnych, ale są też osoby całkiem dorosłe, które do czytania są przyzwyczajone. Ta ostatnia grupa osób wypożycza książki systematycznie. Poszukując nowych odbiorców, zauważyłem, że przez ostatnie lata nasza biblioteka odeszła nieco od książek popularnonaukowych. Zastanawiam się, czy nie nastawić się na większą dostępność tego gatunku. Liczę w tym przypadku na opinie czytelników. Jednocześnie chcę podkreślić, że osoby które zajmują się w naszej bibliotece tworzeniem zbiorów, dobrze znają się na swojej pracy i odpowiadają na zasadnicze potrzeby naszych czytelników.

A co można zrobić z książkami, które zalegają nam w domach? Wydaje mi się, że jest wiele osób, które pozbywają się swoich książek lub chciałyby to zrobić, a nie wiedzą jak, by książka nie trafiła na makulaturę.

Prywatnie jestem typem zbieracza książek. Od zawsze zwoziłem do domu kilogramy książek. Najczęściej to były książki o tematyce historycznej. I przyznam, że nie chciałbym pozbywać się swoich książek. Tym bardziej, że traktuję je jako swój warsztat pracy. Na szafce nocnej nie mam jednej książki, a dziesięć, bo swoich książek nie czytam „od deski do deski”, ale zagadnieniami. Wiem, że są osoby, które z różnych powodów, chcą umieścić swoje książki w bibliotece. Ale biblioteka nie może przyjmować wszystkich książek, choćby z powodu ograniczonego miejsca. Najprostszym rozwiązanie tego problemu jest bookcrossing. Wyznaczyliśmy w bibliotece półki, na których można zostawić kilka swoich książek, ale też można na nich wybrać sobie inną książkę. W ten sposób książki krążą pomiędzy czytelnikami.

Przyznajmy, że czas, w którym objął Pan stanowisko Dyrektora Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej jest dość trudny, biorąc pod uwagę rozwijającą się technologię i cyfryzację również w dziedzinie literatury. Czy podejmując to wyzwanie, ma Pan plan na rozwój biblioteki?

Mam chęć na piękną i nowoczesną bibliotekę…

Z mnóstwem czytelników…

Tak, piękny, nowoczesny budynek z przestronnymi pomieszczeniami, z mnóstwem  czytelników i bogatą ofertą kulturalną. Chciałbym, żeby w tym miejscu odbywały się spotkania autorskie, koncerty, wystawy. Widzę tu także miejsce na działania edukacyjne z zakresu najnowszych technologii. Wierzę, że uda nam się zaangażować lokalne środowisko artystyczne. Biblioteka to dobre miejsce na prezentację ich twórczości. Chcę promować ludzi interesujących i twórczych. Widzę bibliotekę jako instytucję kultury wokół której gromadzi się wielu przyjaciół i współpracowników, widzę ją jako ośrodek integrujący lokalną społeczność.

Back to top button
Skip to content