HistoriaWażne!

Wesołych Świąt od redakcji Echa Żyrardowskiego!

Kartka Świąteczna z ok. 1900 r

Czy wiecie, jak dawni mieszkańcy Żyrardowa obchodzili święta Bożego Narodzenia na przełomie XIX i XX w., ale także później, już w okresie dwudziestolecia międzywojennego?

 

Andrzej Woźniak w książce „Tradycyjna kultura robotnicza Żyrardowa” opisuje, że w okresie adwentu – czyli przez cztery tygodnie przed wigilią – obowiązywał ścisły post, sumiennie przestrzegany przez całe rodziny żyrardowskich robotników. W tym czasie w środy i piątki nie jedzono mięsa ani tłuszczów, choć i tak w grudniu na co dzień jadło się przeważnie śledzie z ziemniakami czy kaszą lub kluski na mleku. W czasie adwentu nie brano ślubów i nie urządzano też jakichkolwiek zabaw czy tym bardziej hucznych imprez. Był zakaz i trzeba było się temu podporządkować.

6 grudnia dzieci mogły otrzymać prezenty od św. Mikołaja, jednak był to bardzo rzadki zwyczaj, który niewiele bardziej upowszechnił się w Żyrardowie przed wojną. Podobnie było z prezentami bezpośrednio wręczanymi od św. Mikołaja w wigilię. W latach 20. i 30. zdarzały się tylko nieliczne przypadki, gdy ktoś z rodziny z brodą i wąsami, przebrany w długą kapotę, z wysoką czapką na głowie, rozdawał dzieciom prezenty, wyjmując je z dużego worka i udając w ten sposób „prawdziwego Mikołaja”.

Wracając jednak do adwentu, warto wspomnieć o odbywających się wówczas przygotowaniach do zbliżających się Świąt. W tym czasie sprzątano starannie poszczególne pokoje i całe mieszkania, a dzieci robiły różne zabawki i ozdoby na choinkę, lecz jeszcze jej nie ubierały. Dokładnie sprzątano wszystkie szuflady, szafy i wszelkie najciemniejsze zakamarki. Dokładnie zamiatano, myto i szorowano drewniane podłogi, prano firanki i zmieniano powleczenia pościeli. Później przychodziła kolej na zakupy i przygotowywanie jedzenia. Wiązało się to – dokładnie tak jak i dziś – z dużymi wydatkami w grudniu, a to z kolei prowadziło do odkładania pieniędzy, już na wiele tygodni przed samą wigilią. W trakcie przygotowań do Świąt, po domach chodził organista lub kościelny, roznosząc opłatki za pieniężną opłatą „co łaska”.  

Wprawdzie w Polsce zwyczaj związany z choinkami zaczął się upowszechniać dopiero w drugiej połowie XIX w., jako element germańskiej kultury wywodzący się jeszcze z przedchrześcijańskiego święta Yule, to już na początku XX w. w większości polskich domów w Żyrardowie, choinka stała się ważnym, a w końcu nieodzownym elementem Świąt. Pod choinką często ustawiano szopkę, a w wigilię drobne prezenty dla dzieci w postaci pończoch, pióra, lizaka czy cukierków, ale także te kosztowniejsze, jak buciki, ubranka lub zabawki. Bardzo rzadko i tylko w trudniejszych okresach, w niektórych biedniejszych domach nie pojawiała się jednak choinka, ani żadne świąteczne prezenty, nawet te najdrobniejsze upominki dla najmłodszych.

Kartka Świąteczna z ok. 1900 r

Co się tyczy jedzenia na Święta, to według analizowanych przez A. Woźniaka wspomnień dawnych mieszkańców Żyrardowa, przede wszystkim pieczono ciasta. Dużo ciast! Już na trzy dni przed wigilią, na ulicach całego miasta unosił się intensywny zapach pieczonych ciast, najczęściej tych drożdżowych. A oprócz ciast koniecznie przygotowywano bigos, najróżniejsze placki, pierogi z kapustą i grzybami, smażone i gotowane ryby rzeczne, przygotowywano kompot z suszonych owoców. Sam zwyczaj z podawaniem 12 potraw nie pojawia się we wspomnieniach. Dawni żyrardowianie nie przywiązywali takiej wagi do konkretnej ilości potraw, a jeśli już jakaś rodzina starała się podawać określoną ilość, to było to 7, 9 lub 13 potraw.

Prócz wymienionych wyżej dań, na wigilijnym stole powinny (choć wcale nie musiały) znaleźć się jeszcze: zupa grzybowa z kluskami lub kaszą, śledzie w różnej formie – marynowane, w oleju czy smażone, kluski z makiem, kapusta z grochem oraz smażone grzyby. W samą wigilię w żyrardowskiej fabryce zazwyczaj się nie pracowało, a jeśli, to tylko cztery godziny. I dopiero tego dnia ubierało się choinkę przygotowanymi wcześniej zabawkami i ozdobami, za co odpowiedzialne były zazwyczaj najmłodsi. Rodzice w tym czasie w pośpiechu kończyli ostatnie przygotowania, w których już po ubraniu choinki, pomagały im dzieci.

Gdy wszystko było gotowe, wreszcie można było zasiąść do rodzinnego stołu wigilijnego, przy którym dawni mieszkańcy Żyrardowa jedli, weselili się i śpiewali tradycyjne kolędy, jak np: „Lulajże Jezuniu”, Bóg się rodzi”, czy „Przybieżeli do Betlejem”. Tego dnia post już nie był tak rygorystycznie przestrzegany i w zdecydowanej większości domów, pito wódkę lub inne alkohole, pamiętając wszakże o umiarze, w końcu to Boże Narodzenie! Dla dzieci natomiast, największą atrakcją była, tak jak i dziś – choinka i prezenty, w tej kwestii nic się nie zmieniło. 

 

Raz jeszcze Zdrowych i Wesołych Świąt!

Mateusz Waśkowski 

Back to top button
Skip to content