MszczonówWażne!Wywiad

W tej gminie był, jest i będzie porządek!

W poniedziałek 6 września odbył się protest mieszkańców przeciwko budowie punktów zbierania odpadów i punktów przetwórstwa odpadów. Ten protest głównie skupiał się na inwestycji firmy SARIA. Wydaje mi się, że dla zgromadzonych najbardziej dotkliwa była nieobecność Pana lub przedstawiciela urzędu.

Józef Grzegorz Kurek: Chciałbym wyjaśnić , że Pani Redaktor TVP, która do mnie dzwoniła, ustaliła spotkanie z mieszkańcami w poniedziałek o godzinie 17:00. Ze mną spotkanie ustaliła we wtorek o godzinie 9:00. Nawet przy takiej ilości ok. 60 przypadkowych wzburzonych osób organizator nie mógł zapewnić bezpieczeństwa podczas nagrania, a ja nie chciałbym skończyć jak Prezydent Adamowicz. Więc to, że spotkanie ze mną we wtorek o godzinie 9:00 było propozycją pani redaktor z TVP, natomiast w poniedziałek miało się odbyć z mieszkańcami i przedstawicielami inwestorów, żeby wyjaśnili mieszkańcom, co i w jaki sposób chcą robić. To nie są inwestycje gminne, tylko prywatne.

Czy planuje Pan spotkać się z mieszkańcami, by wysłuchać ich stanowiska?

Oczywiście, że tak. Planuję takie spotkanie. Choć ta awantura ma drugie dno. Prawie przez 2 lata były prowadzone postępowania środowiskowe, przez 2 lata ktoś sprawdzał, czy SARIA może na tym terenie zbierać przeterminowane artykuły ze sklepów, rozpakowywać i przewozić do biogazowni. Nikt przez ten czas, pomimo ogłoszeń i informacji, nie napisał, nie zadzwonił i nie przyszedł, bo też nikt nie był zainteresowany tym tematem. Potem raptem wybuchła afera, gdy już wydaliśmy decyzję środowiskową. A przecież w tym kraju jest wolność gospodarcza. Jeśli firma chce prowadzić jakąkolwiek działalność gospodarczą, to musi złożyć wniosek do urzędu o wydanie decyzji środowiskowej, w której jako jeden z załączników jest karta informacyjna, co chce robić, w jaki sposób i jak zapewni bezpieczeństwo środowiska i mieszkańców. Po wpłynięciu takiego wniosku, przesyłamy go do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, do Sanepidu i do Wód Polskich. Jeśli te trzy firmy wydadzą opinię, to czy mi się to podoba, czy nie, musze wydać decyzję środowiskową, bo tak mówi prawo. Na tym etapie wydawania decyzji jest miejsce, żeby mieszkańcy zgłosili swoje uwagi. A jeśli mieszkańcom nie podoba się takie przedsięwzięcie, to zawsze mogą złożyć odwołanie.

Mieszkańcy zwracają jednak uwagę na to, że to był trudny czas, bo okres pandemii Covid–19.

Wydawanie decyzji środowiskowych było wyłączone z pandemii. Wszystkie kwestie związane z decyzją środowiskową, z uwagami, wnioskami, mieszkańcy mieli prawo składać w wyznaczonym terminie.

Jednak słysząc to, co mówili mieszkańcy zebrani pod urzędem, największym ich zarzutem był fakt, że oni nie byli informowani o tym, co się dzieje.

Skończyły się czasy, kiedy inwestor będzie chodzić od drzwi do drzwi i pytać, czy mieszkańcy zgadzają się na prowadzenie takiej czy innej działalności. Są przepisy, procedury ustalone przez rząd. W kwestii gospodarowania odpadami rząd uszczelnił ten system i w końcu mamy mieć ład i porządek w gospodarce odpadami. Uchwalono BDO – Baza Danych o Odpadach. Teraz każdy odpad, który jest wyprodukowany przez gminę czy przedsiębiorcę musi być zgłoszony (ile waży, co to jest za odpad). Ten dokument wędruje za tym odpadem, dopóki ten nie zostanie zutylizowany. Nawet osad z naszej mszczonowskiej oczyszczalni, kierownik musi zważyć, opisać i ten dokument musi być zawieziony do miejsca utylizacji osadów z oczyszczalni. Skończyły się tym samym czasy lasów, partyzantki. Nie ma już możliwości utylizacji odpadów „pod chmurką”. Jeśli teraz zmodernizujemy naszą oczyszczalnię, to również osady nie będą mogły być gromadzone na powietrzu. To też był sprzeciw mieszkańców, że oczyszczalnia śmierdzi. Ale jeśli sam osad zbierany był przez kilka dni, jeszcze może przyszedł deszcz, który powodował proces parowania tych osadów, to zrozumiałe jest, że to będzie śmierdzieć. Stąd też, żeby tą woń zneutralizować, modernizujemy oczyszczalnię, żeby zwiększyć jej wydajność. Wiadomo, że powstają ścieki, więc one muszą być zutylizowane. Dzisiaj taki system nas obowiązuje.

Czy jednak mieszkańcy byli informowani o inwestycji firmy SARIA?

Od 20 lat w terenie gdzie będzie SARIA działa Zbiorczy Punkt Padliny, który o dziwo nikomu nie przeszkadza. Oczywiście, w naszej lokalnej prasie było obwieszczenie, że SARIA wystąpiła o wydanie decyzji środowiskowej. Każdy, kto był zainteresowany mógł zadzwonić i zapytać się. Zanim ta afera wybuchła, nikt do mnie nie zadzwonił i nie zapytał, czy inwestycja może być groźna dla środowiska i mieszkańców. Nikt nie powiedział, że ma obawy. Oczywiście nasi wrogowie już przypięli nam łatkę, że to tu będzie „Europejskie Centrum Śmieciowe” – nazwa chwytliwa! Keramzyt był przedsiębiorstwem, które miało oddziaływanie na środowisko, podobnie jak na tereny wokół. W związku z tym, że ekoterroryści z Radziejowic doprowadzili do wstrzymania produkcji keramzytu, przedsiębiorstwo z konieczności podjęło inną działalność gospodarczą. I taką dzielnicę przemysłową, niewielką, bo o powierzchni 30 ha stworzyliśmy. Stąd też firma SARIA w trybie przetargu zakupiła działki i będzie tam zbierała przeterminowaną żywność, którą rozpakuje, zmieli i wywiezie do biogazowni. I to ma się odbywać w szczelnej hali z biofiltrem. Dzisiaj Wojewódzka Inspekcja Środowiska ma podgląd do całego procesu i tu nie może być partyzantki. Ta działalność musi być transparentna i zgodna z przepisami. Rząd ustalił, że działalność odpadowa ma być prowadzona w tzw. obiegu zamkniętym, więc te bioodpady my również będziemy mogli ulokować w SARIi. To oznacza, że liczymy się z tym, że w Mszczonowie utylizacja odpadów może stać się tańsza, a one z kolei zostaną przerobione w biogazowni na ciepło, gaz i prąd.

Podczas spotkania inwestor zaproponował mieszkańcom, żeby pojechali do Rudnitz pod Berlinem, gdzie zlokalizowany jest siostrzany zakład do tego, który ma powstać w Mszczonowie. Czy Pan również dostał taką propozycję?

Tak. Widziałem już chyba wszystkie instalacje, które przerabiają odpady i bioodpady. Byłem w spalarni w Wiedniu, która zlokalizowana jest w centrum miasta. Tam spala się odpady bez sortowania. I tam nie ma o to nikt pretensji, że w środku miasta jest spalarnia. W Mszczonowie nie będzie spalarni komunalnej. Tu będą po prostu czasowe magazyny. Każdy z nas ma taki punkt zbierania odpadów w domu. Wszyscy śmieci zbieramy, by je później wystawić, by je ktoś zabrał i zutylizował. Tu będzie to samo. Ten magazyn SARIi też się nie różni od tego, co robimy w domu. Te odpady będą tu składowane przez 72 godziny. Co ciekawe, nikomu nie przeszkadza przydomowa spalarnia w postaci pieców – kopciuchów. Tych mamy w gminie 1700. A przecież mamy dofinansowanie z programu „Czyste powietrze”. Przy tej burzy o ochronie środowiska warto odnotować, że w zeszłym roku z programu wymieniono raptem 40 pieców. A w tym roku mamy raptem 74 wnioski na 1700 pieców do wymiany w Gminie. To jest największe zagrożenie dla zdrowia!

Ale jednak w niemieckiej prasie pojawiały się informacje, że z magazynów SARIi wydobywa się bardzo nieprzyjemna woń.

A ja nie mogę się tłumaczyć za SARIę. Jeśli będzie problem to od tego jest WIOŚ (Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska) – nie gmina, nie burmistrz! To WIOŚ ma narzędzia do tego, żeby interweniować, jeśli pojawią się jakiekolwiek skargi mieszkańców. I jeśli faktycznie będą jakiekolwiek uchybienia ze strony inwestora, to WIOŚ ma narzędzia do tego, żeby zakład zamknąć. Dzisiaj przy tych karach, które są nakładane na przedsiębiorców, nikt nie może sobie nawet pozwolić na to, żeby działać niezgodnie z przepisami. Tylko mam pewne poczucie, że dziś w Mszczonowie mieszkańcy wpadli w spiralę strachu i zaczynają się bać nawet PSZOKa, w którym mają być składowane akumulatory, baterie, opony i stare meble. No jeśli to też jest zaraza, to znaczy, że przede wszystkim społeczeństwu brakuje gruntownej edukacji. I to z pewnością też jest zadanie mediów. A dziś w mediach jest głównie sensacja. Przecież ludzie muszą wiedzieć, że te śmieci muszą być gdzieś gromadzone i utylizowane. W zamian za to, kiedy przychodzi nowa stawka za odbiór odpadów, wszyscy się burzą, że ceny rosną! Niestety wszystkie te reżimy sanitarne, filtry, to wszystko kosztuje. Zrobienie monitoringu, zabezpieczeń – to sprawia, że utylizacja staje się droższa. Dlatego my chcemy, żeby mieszkańcy mieli szansę płacić za śmieci mniej. A z drugiej strony chyba jasnym jest też, że gminy, które nie mają wpływów z tytułu działalności gospodarczych prowadzonych na ich terenie, z podatków nie istnieją. My cały czas staramy się o nowe miejsca pracy dla naszych mieszkańców. Mieszkańcy okolicznych gmin również przyjeżdżają do nas do pracy. Tereny wokół PKL Keramzyt oraz potężne wyrobisko nadają się jedynie na taką działalność. To jest teren uznany za zdegradowany. Oczywiście najłatwiej byłoby temat odpuścić, siedzieć z założonymi rękami i nie narażać się mieszkańcom. Ale jeśli dziś ta inwestycja nie pojawi się u nas, to gdzie te odpady pojadą? Za granicę? I ile to może kosztować?

Z pewnością drożej.

A wie Pani, kto będzie winny, jeśli będą kolejne podwyżki za śmieci? Burmistrz, prezydent, wójt! Bo przecież samorząd nic nie zrobił, żeby zahamować podwyżki! No, ale jeśli chce się coś zrobić, to też jest źle i mieszkańcy organizują protesty! A tu nikt nie mówi o zakładach przetwórstwa, a jedynie o tymczasowym zbieraniu odpadów. Nie widzę obecnie żadnego niebezpieczeństwa dla mieszkańców, naprawdę nie ma się czego bać. Ten reżim jest zbyt duży, żeby inwestor mógł sobie pozwolić na wydanie setek tysięcy złotych, a może nawet milionów na halę i za chwilę ją zamknąć. Jeśli ktoś cały czas patrzy im na ręce, to oni wiedzą, że muszą to robić zgodnie z przepisami. I tyle!

W wywiadzie dla Merkuriusza Mszczonowskiego wspomniał Pan, że będą 3 punkty składowania odpadów, między innymi jeden z nich będzie należał do firmy SARIA. Natomiast mieszkańcy doliczyli się już 9 takich inwestycji.

Tak! No jeśli mamy Keramzyt z jej terenem i w tej chwili już głównie zajmuje się utylizacją odpadów ropopochodnych, remediacją gruntów (czyli oczyszczanie gruntu z ropy). Reszta firm, która działa na tym terenie zajmują się głównie zbiórką odpadów przemysłowych.

Te firmy już działają, czy są to kolejne firmy, które zaczną swoją działalność na terenie gminy?

To są lata działalności, żeby takie zakłady powstały. Keramzyt od wielu lat zajmuje się tą remediacją gruntów, druga firma EkoSerwis – zajmuje się zbieraniem odpadów przemysłowych, jak np. odpady z warsztatów samochodowych. SARIA – jeszcze stoi puste pole. Kolejna firma – Hetman, który zajmuje się odpadami, kupił grunt od Keramzytu i na tych działkach chce wybudować dwa magazyny – jeden na szkło, drugi na odpady zielone (liście, trawę etc.). Szkło trafi do huty, liście do utylizacji – wszystko zostanie wywiezione. Firma ECO RGS – zakład produkcji granulatów i materiałów glebotwórczych – podobnie jak Keramzyt ropopochodne. I znów ta sama firma, czyli ECO RGS – unieszkodliwianie odpadów niebezpiecznych. MS Metale Sp. z.o.o. – odzyskiwanie gruntów zanieczyszczonych metalami ciężkimi i węglowodanami. No i jeszcze budowa stacji paliw, myjni i Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów. I to jest wszystko! Ach, jeszcze jedna firma, która będzie czyściła studzienki kanalizacyjne naszej oczyszczalni. Czy można powiedzieć, że te firmy będą miały jakąkolwiek szkodliwość dla mieszkańców? Przez swoje 33 lata pracy dla mieszkańców nie zrobiłem niczego, ani mieszkańcom, ani gminie, co mogłoby komukolwiek zaszkodzić. To, że strach ma wielkie oczy, że niektórzy się boją, to proponuję poczytać wnikliwie na ten temat. Dziś mieszkańcy Radziejowic, którym nie przeszkadza Słabomierz, przyjeżdżają do Mszczonowa, chcąc zblokować inwestycje na naszym terenie ale pieniądze za opłaty za składowanie odpadów na wysypisku im nie śmierdziały.

Czy widząc ten sprzeciw społeczny, zastanawiał się Pan, czy można było zrobić coś inaczej, co pozwoliłoby tym ludziom spokojniej podejść do planowanych inwestycji?

Z tego, co wiem, podczas protestu pojawiło się 50 lub 60 osób. Pośród nich znacząca część była również z Radziejowic. To niewielki odsetek mieszkańców jak na 11,5 tys. mieszkańców Gminy Mszczonów. To nie jest większość, która się tu stawiła, co więcej, nie chcę, żeby mieszkańcy ościennych gmin decydowali o polityce rozwoju Mszczonowa. Nasza gmina nie protestuje przeciwko inwestycjom w gminie Radziejowice. Ja chcę, żeby w Mszczonowie wszystko było zgodne z literą prawa, a co za tym idzie, żeby mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie.

Mimo wszystko podczas protestu byli też mieszkańcy Mszczonowa. Czy można było coś zrobić lub czy jeszcze można cokolwiek zrobić, żeby Ci ludzie byli spokojniejsi i czuli się bezpiecznie?

Wydaje mi się, że w ostatnim czasie, nie tylko w Mszczonowie, ale w całej Polsce jest coraz więcej sprzeciwu społecznego. Nie chcę tego nazywać trendem, ale podstawą takich zachowań jest ogólne niezadowolenie społeczeństwa na wiele rzeczy, które dzieją się w Polsce. W ciągu ostatniego roku widzimy zwiększoną liczbę organizowanych protestów. Wydaje się, że dziś protest jest jednym z podstawowych środków wyrazu społeczeństwa. Z drugiej zaś strony, podczas takich spotkań jest również mnóstwo podburzaczy, którzy czerpią nieopisaną wprost satysfakcję z tego, że podburzają niepokoje społeczne. Są mieszkańcy, którzy do mnie piszą, cokolwiek bym nie zrobił, jest źle. Kiedyś w Mszczonowie już były protesty dotyczące budowy spalarni odpadów medycznych. I te same osoby, które wtedy były prowodyrami, żeby to nie powstało, dziś protestują przeciwko kolejnym inwestycjom. Zawsze powtarzam, że jestem otwarty na dialog z mieszkańcami, ale z ludźmi, którzy mają satysfakcję „z zadymy dla zadymy”, nie mam ochoty rozmawiać, bo ta rozmowa nie jest poparta żadnymi argumentami, a ja nie chcę się z nikim przekrzykiwać. W ostatnim czasie firma SARIA wydała oświadczenie. Jeśli dopuszczą się złamania złożonego przyżeczenia, będę pierwszym, który wystąpi do WIOŚ, który wystąpi z wnioskiem, by te magazyny zamknąć. To mogę obiecać. W tej gminie był, jest i będzie porządek!

Składowiska odpadów są inwestycjami zewnętrznymi. Jakie inwestycje są obecnie realizowane w Gminie Mszczonów z ramienia samorządu?

W tej chwili naszą największą inwestycją jest z pewnością rewitalizacja terenów wokół kościoła, którą już kończymy. Zrewitalizowaliśmy już I etap inwestycji w parku, kończymy również część relaksacyjną. Obecnie kończymy ostatnią część, czyli wielki plac zabaw dla dzieci i młodzieży. Będzie się tam znajdował pumptrack, fontanna dyszowa, siłownia plenerowa – to, mam nadzieję, skończymy jesienią. Wydaje mi się, że tą inwestycją skończymy wreszcie teren, gdzie mieszkańcy będą mogli wyjść i spokojnie odpocząć, a jednocześnie znajdzie się miejsca do zabawy dla dzieci. Wcześniej w Mszczonowie były niewielkie parki, gdzie było dość ciasnawo. Teraz mam nadzieję, że to się zmieni. A skoro przychodzą do nas nowe firmy, byliśmy zmuszeni do modernizacji oczyszczalni. Rozpoczęliśmy właśnie tę inwestycję, a planujemy ją zakończyć w 2023 roku. To ogromna inwestycja warta 26 mln zł.

Rozumiem, że taka inwestycja wymaga dofinansowania…

Na razie nie pozyskaliśmy żadnego dofinansowania. Próbujemy. Są gminy, którym dotacje przychodzą z łatwością. W Gminie Mszczonów nauczyłem się tego, że wszystko trzeba wypracować, a większość inwestycji musimy pokrywać z własnego budżetu. Oczywiście ostatnio otrzymaliśmy dofinansowanie z Funduszu Dróg Samorządowych, dzięki czemu możemy wyremontować ulicę Żyrardowską od ronda do ronda. Wsparliśmy finansowo Starostwo Powiatowe w Żyrardowie w związku z budową wiaduktu i drogi w Świnicach. Szkoda tylko, że obecny Zarząd Powiatu nie wspomniał o dużym zaangażowaniu w tą inwestycję Pani Beaty Sznajder.

Na stronie internetowej Gminy pojawiła się również informacja o konsultacjach społecznych związanych ze Strategią Rozwoju Gminy 2030. Jaka jest Pana wizja rozwoju Gminy?

Sama strategia realizowana jest na potrzeby potencjalnych możliwości pozyskiwania funduszy europejskich. Taki jest wymóg, by w ogóle móc przystąpić do wnioskowania o dofinasowanie w nowym okresie rozliczeniowym. Niestety jest tyle niewiadomych w związku z budżetem wszystkich gmin, że dziś ciężko o jakiekolwiek plany. Skoro ma się zmienić system finansowania gmin, ma się zmniejszyć udział budżetu gmin w podatku PIT i CIT, więc trudno przewidzieć, jak dalej może wyglądać budżet gminy. Nie wiem, o jakich środkach my w ogóle będziemy mogli mówić. Przez te 30 lat nauczyliśmy się jednak jednej rzeczy – jeśli mamy na kogoś liczyć, to tylko na siebie. To dlatego zależy nam na tym, by jak najwięcej firm przychodziło do Gminy. Tylko dzięki temu jesteśmy w stanie dzisiaj cokolwiek zrobić w celu rozwoju Mszczonowa. Gmina, która nie ma przedsiębiorców, umiera lub jedynie wegetuje. Nie chcę czekać na to, czy rząd da mi jakąś dotację, bo raz się ją dostanie, a raz nie. Jeśli jednak ma się własne pieniądze, nie trzeba też nikogo prosić. Ale przede wszystkim cieszę się z każdego miejsca pracy, bo dzięki temu mieszkańcy Gminy mają z czego żyć, mogą się rozwijać. Robię wszystko i tego też dotyczy Strategia Rozwoju Gminy, że dalej będziemy się rozwijać i stawiamy na przedsiębiorczość. Dzięki temu na węźle północ-południe (Powązki, Adamowice, Szeligi) tworzymy nową, kolejną dzielnicę przemysłową. Chcemy, by gmina miała większe wpływy do budżetu, bo jeśli nie ma wzrostu dochodów w gminie, to gmina podupada. Koszty stałe gminy ciągle rosną. Ostatnio otworzyliśmy przetarg na dostawę energii elektrycznej dla szkół i jednostek gminnych. Sama energia zdrożała o 40 proc.

Czy są plany na przekształcenie Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w spółkę miejską?

Tak. Są takie plany. Rosną ceny za odpady komunalne w ogromnym tempie. Podjęliśmy decyzję, że nasz zakład budżetowy przekształcimy w spółkę. Tylko po to, żeby część zadań gospodarki odpadami realizować w układzie „in house”, czyli z wolnej ręki zakład dostanie zadanie zbierania odpadów. Pracownicy ZGKiM doskonale znają naszą gminę, wiedzą kto wystawia śmieci, wiedzą jak dojechać. I tu znowu, jeśli powstanie magazyn SARII, będziemy mogli odpady bio oddawać do nich, dzięki czemu może być taniej.

Kiedy to przekształcenie może nastąpić?

Chcielibyśmy, żeby spółka zawiązała się do końca roku.

Czy 100% udziałów będzie miała Gmina Mszczonów?

Jeśli zakład budżetowy przekształca się w spółkę, to podobnie jak PGK Żyrardów, w naszym Zakładzie jedynym udziałowcem będzie Gmina Mszczonów.

Od dłuższego czasu zauważalne jest, że relacje Gminy Mszczonów ze Starostwem Powiatu Żyrardowskiego, mówiąc delikatnie, są dość napięte. W kuluarach zaczęto mówić o tym, że Mszczonów jako gmina chce opuścić Powiat Żyrardowski. Czy w tych informacjach jest ziarno prawdy?

Żadnych rozmów na ten temat nie prowadzimy. Jednak, jeśli nie ma żadnej współpracy a ostatnio musiałem wysyłać pismo z prośbą o spotkanie z Zarządem Powiatu i przedstawicielami gmin, by poznać wnioski, które powiat będzie składał do Nowego Ładu i Funduszu Dróg Samorządowych, to znaczy, że tej współpracy nie ma. Przecież większość tych inwestycji wymaga partycypacji z budżetu gmin. Wydaje mi się, że to wszystko jest jedynie kwestią wzajemnego szacunku, skoro tylko przy współpracy z samorządami, powiat może zrealizować inwestycję, która jest jego zadaniem. To Powiat powinien zabiegać o modelową współpracę, a nie ją torpedować.

Najbliższe wybory samorządowe odbędą się prawdopodobnie w 2023 roku. Czy myśli Pan dziś o tym, czy będzie Pan kandydował na stanowisko Burmistrza Gminy Mszczonów?

Oczywiście, że tak! Cokolwiek by się nie działo, będę startował.

Back to top button
Skip to content