Ważne!WywiadŻyrardów

“Tu nie trzeba marmurów i dodatkowych skrzydeł”

Od września Centrum Zdrowia Mazowsza Zachodniego ma nowego prezesa. Został nim Marcin Pluta, wieloletni samorządowiec i działacz społeczny, który pierwsze kroki w żyrardowskim szpitalu postawił jako członek Rady Nadzorczej. Po prawie miesiącu od objęcia funkcji Prezesa CZMZ, pytamy o plany i wizję na ratowanie szpitala.

Panie Prezesie, mija właśnie miesiąc, odkąd objął Pan funkcję Prezesa Centrum Zdrowia Mazowsza Zachodniego. Jak Pan ocenia ten czas?

To bardzo ciężka i intensywna praca. Szczerze mówiąc, jest wiele rzeczy, które potrafią wciągnąć i pochłonąć mnie bez reszty. W szpitalu jest wiele kwestii, które potrzebują pełnej atencji zarządzających tą placówką. Z pewnością to, co napawa nadzieją, to kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, który jak na powiatowy szpital jest dość dobry, bo na poziomie ok. 50 mln zł. Natomiast już teraz widać, że wykonanie tego kontraktu niestety nie jest na zadowalającym poziomie. Innymi słowy mamy możliwości – mamy dobry kontrakt, mamy lekarzy dobrze opłacanych, mamy sprzęt, ale nie mamy wykonania.

Czyli nie mamy pacjentów.

No tak. Musimy usprawnić współpracę między gabinetami Podstawowej Opieki Zdrowotnej i poradniami specjalistycznymi w kontekście hospitalizacji w naszym szpitalu i planowanymi operacjami oraz poprawić jakość obsługi pacjentów.

Dlaczego tak się dzieje? Ma Pan już jakieś wnioski?

Tak, pewne wnioski już mam, ale przede wszystkim chciałbym swoje działania ustalić z personelem medycznym.

Z pewnością znana Panu jest opinia na temat szpitala. Czy ona również może mieć wpływ na brak wykonanych procedur medycznych? W końcu żyrardowski szpital wywoływany jest jako kość niezgody przy każdym możliwym temacie i rzadko kiedy w pozytywnym kontekście mieszkańcy się wypowiadają na jego temat. Skoro w szpitalu są możliwości do przyjmowania pacjentów, a chętnych brak, może warto pomyśleć o odbudowaniu opinii na temat szpitala?

Nie będę pracował nad samą opinią dla opinii. Będę starał się odbudować tkankę lekarzy i pielęgniarek z ziemi żyrardowskiej, którzy w tym momencie pracują w innych okolicznych szpitalach: Grodzisku Mazowieckim, Pruszkowie, Skierniewicach czy Rawie Mazowieckiej. Pracują dla naszych konkurentów. Jeśli uda nam się odzyskać tych pracowników, a nasza oferta będzie konkurencyjna, to sądzę, że za tymi ludźmi może właśnie iść dobra opinia o szpitalu przez jakość ich pracy. Tu działa taki mechanizm, który sprawia, że lekarze z tego powiatu czują odpowiedzialność lokalną za opinię, jakby nie patrzeć, swoich sąsiadów, mieszkańców, którzy oceniają ich pracę. Więc tym bardziej powinni dbać o opinię, która idzie za nimi i za szpitalem. Bardzo chciałbym jednocześnie wejść we współpracę i zaangażować przychodnie POZ na terenie powiatu. Mamy infrastrukturę i środki do leczenia pacjentów i ubolewam nad tym, że mieszkańcy nie są u nas leczeni. Mam świadomość tego, że z pewnością opinia na temat szpitala wpływa na odpływ pacjentów, ale wierzę, że poprawa komunikacji z przychodniami medycznymi na terenie szpitala, może tę sytuację poprawić. Wiem, że mamy dobry dostęp do lekarzy specjalistów i chciałbym, żeby pacjenci z tego korzystali.

Skoro mówi Pan, że szpital jest dobrze zakontraktowany z NFZ, jakie to ma przełożenie na zadłużenie szpitala? Skąd ono się bierze.

Szczerze mówiąc, jest to kwestia, która wymaga dłuższej analizy. Muszę sprawdzić i właściwie przeanalizować źródła kosztów na poszczególnych oddziałach i działach. Mówiąc wprost musimy przeliczyć szpital od nowa. Z pewnością to wymaga bardzo wnikliwego zapoznania. Chodzi tu o koszty utrzymania personelu, amortyzacji sprzętu, czyli wszystkie koszty, które mają wpływ na utrzymanie szpitala w zestawieniu z efektywnością wykonywania kontraktów i efektywnością pracy. Chciałbym ten system dokręcić. Co nie oznacza, że dopiero się temu przyglądamy i szukamy problemu. Widzimy, gdzie wykonywanie kontraktu jest dobre i mamy z tego przychody, widzimy też mankamenty i miejsca, w których nic się nie dzieje, a takie niestety też są. Płacimy dość wysokie wynagrodzenia, co w opinii publicznej bardzo często określane jest „zatrważającymi wynagrodzeniami”, co w szczegółowym zestawieniu chciałbym zweryfikować. Mamy też takie kluczowe oddziały jak oddział wewnętrzny, chirurgiczny i położniczy, które są dla nas okrętami flagowymi, ale wierzę, że nawet tu możemy jeszcze wiele zdziałać.

Skoro wywołuje Pan do tablicy opiekę nad kobietą, porodową i okołoporodową, trudno nie zapytać o pomysł, jak przyciągnąć kobiety do szpitala. Wbrew pozorom wydaje mi się, że to właśnie ten oddział jest jednym z kluczowych, jeśli chodzi o opinię, która buduje szpitale. To właśnie kobiety w okresie ciąży muszą dokonać wyboru, gdzie chcą prowadzić ciąże i rodzić. Najczęściej kobiety wybierają szpitale idąc za lekarzem prowadzącym ciążę czy też kierując się opinią innych mam. Kobiety mają też coraz większą świadomość, jak i w jakich warunkach chcą rodzić. Tu kłania nam się również estetyka miejsca, czy choćby możliwość porodów rodzinnych. Mieszkanki Żyrardowa rzadko kiedy wybierają z własnej woli szpital w Żyrardowie, udając się do Skierniewic, Sochaczewa, Pruszkowa, o Warszawie i jej możliwościach nie wspominając. Skoro mówi Pan, że ginekologia i położnictwo są jednym z filarów tego szpitala, jak Pan chce przyciągnąć ciężarne na żyrardowską porodówkę?

Z pewnością na tym polu mamy największe zaniedbania. Nie muszę mówić o infrastrukturze. Nie mamy tzw. KOCa (koordynowanej opieki nad kobietą w ciąży). Tak, mamy neonatologię, to brzmi fajnie, ale fakt jest taki, że statystyki pokazują, że w Żyrardowie dziecko rodzi się co drugi dzień. Z drugiej strony jesteśmy zobligowani przed NFZ, że zapewniamy całodobową obsadę, co kłóci się ze zdrowym rozsądkiem i ekonomią, bo obecnie mamy o wiele wyższe koszty niż przychody z tytułu prowadzenia tego oddziału. Jednak my oddział ginekologiczno – położniczy traktujemy jako bardzo, bardzo istotną kwestię, dlatego też musimy ten oddział zmodyfikować i właściwie ustanowić jakieś podwaliny całego systemu – szkoła rodzenia, poradnia specjalistyczna. Chcemy, by kobieta była prowadzona przez jednego lekarza i miała pewność, że konsultując się w czasie ciąży, będzie również rodziła u tego samego lekarza według ustalonego planu. Oczywiście to wiąże się również ze współpraca z położną, co z kolei splata się ze wspominaną szkołą rodzenia. Obecnie tej ciągłości nie ma. Marketingu, który przyciągnąłby te kobiety nie ma, bo właściwie nie ma, do czego go robić. Te wszystkie kwestie dobrze grają w innych jednostkach, a o tym oddziale po prostu zapomniano. Wierzę, że oddział ginekologiczno-położniczy uda się ustawić jako priorytet w działaniach na przyszłość.

Mówi Pan, że w planach jest ściąganie lokalnych lekarzy, którzy mogliby zasilić szeregi żyrardowskiego szpitala. Ale przecież Żyrardów spokojnie można nazwać „Zagłębiem pielęgniarek”. To tu od lat kształciły się pielęgniarki.

Tak, uważam to za bardzo pozytywny wyróżnik. Cięgle działają tu szkoły, które kształcą pielęgniarki. Wiele miejsc w Polsce, w których były licea i szkoły policealne dla pielęgniarek nie przystosowało się do zmieniających się warunków na rynku, a Żyrardów jest inkubatorem pielęgniarek po studiach.

Jakie jest w takim razie przełożenie na sytuację pielęgniarek w żyrardowskim szpitalu? Nie od dziś wiadomo, że jest to niedoceniana finansowo grupa zawodowa.

Wydaje mi się, że przy założeniach systemowych, zarobki pielęgniarek w Żyrardowie są zadowalające. Martwi mnie inna rzecz, choć ona na pewno wykracza poza plany na ten rok. To jest kwestia wynagrodzenia pielęgniarek w kontekście ich doświadczenia zawodowego. Martwi mnie fakt, że pielęgniarki, które wprowadzają w praktykę koleżanki dopiero po studiach zarabiają na tym samym poziomie. A powiedziałbym nawet, że te doświadczone pielęgniarki, choć bez wykształcenia wyższego, zarabiają niejednokrotnie mniej, niż ich koleżanki, które wchodzą bezpośrednio po studiach w system. To nie jest sprawiedliwe. Chciałbym docenić pielęgniarki, które mają bogate doświadczenie.

A mamy młode pielęgniarki po studiach w Żyrardowie?

Nie wiem, jak przedstawia się to wiekowo, ale wiem, że wyjątkowo na skalę Polski, w Żyrardowie nie mamy dużego problemu z brakiem pielęgniarek. Wydaje mi się, że to właśnie jest zasługa tych szkół pielęgniarskich, które od dziesiątek lat w Żyrardowie były jak choćby liceum medyczne i funkcjonującą dziś uczelnię wyższą. Cieszę się, że w szpitalu jest też bardzo dobra Pielęgniarka Naczelna, która ma doświadczenie w opiece długoterminowej, według mnie jeden z najcięższych oddziałów dla pielęgniarstwa. Chciałbym docenić prace zarówno Pielęgniarki Naczelnej jak i Pielęgniarek Oddziałowych. Oczywiście mam świadomość nadchodzącego problemu związanego ze średnim wiekiem pielęgniarek.

W tym momencie w Polsce średni wiek pielęgniarek to 50+.

Tak, ale wierzę, że szereg inwestycji, które wraz z Zarządem Powiatu Żyrardowskiego planujemy, będzie sprzyjał zaangażowaniu kolejnych pokoleń pielęgniarek, które u nas będą budować swoją praktykę. Musimy mieć jednak świadomość tego, że takie rozwiązania nie są natychmiastowe, a potrzeba na nie przynajmniej kilku lat. To proces.

Jakie inwestycje są planowane i kiedy się rozpoczną?

Z pewnością musimy zrealizować pierwszy projekt w zakresie termomodernizacji budynku A i B, to jest ta „podkowa”, najstarsza część z czerwonej cegły. Obecnie jest tam Izba Przyjęć, Otolaryngologia, Blok Operacyjny, Ginekologia i Położnictwo. Mamy już podpisaną umowę z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska. Moim zadaniem, do czego zobowiązałem się przed Zarządem, jest jak najszybciej ten remont rozpocząć. Czekamy na kolejny projekt w zakresie termomodernizacji kolejnych pięciu budynków, który jest teraz w trakcie rozpatrywania, w co zaangażowani są Starostowie Powiatu Żyrardowskiego. Wierzę, że uda się pozyskać środki i na ten remont. Warto wspomnieć, że na to zadanie łącznie mamy już ponad 10 mln zł, zagwarantowanych przez Powiat Żyrardowski i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Zobowiązałem się, że przeprowadzę szpital przez tę termomodernizację, a ponieważ mam w tym doświadczenie, wierzę, że zrealizuję to zadanie. Mamy regularne spotkania ze starostami podczas których głównym tematem są dalsze plany na modernizację tego szpitala. Remonty, które nie zakładają jedynie zmian z zewnątrz. Presja ze strony władz powiatu jest naprawdę duża, co paradoksalnie bardzo mnie cieszy. Już teraz jestem zapoznawany z planami, które wcześniej były przygotowywane dla całego szpitala. Wierzę, że korzystając z tych projektów uda nam się wypracować wspólną wizję i drogę do modernizacji szpitala, która nie tylko jest realna do przeprowadzenia, ale również będzie najlepszym rozwiązaniem dla szpitala i jego pacjentów. Wychodzę jednak z założenia, że mądre jest wydawanie niedużych środków. Należy pamiętać, że ten szpital nie powstanie na nowo bez olbrzymiego zastrzyku gotówki, dlatego obecnie razem z władzami powiatu staram się stąpać twardo po ziemi i realnie podejść do możliwych inwestycji. Nie chcę dziś obiecywać gruszek na wierzbie i mówić o planach, które dopiero się klarują. Mogę jednak powiedzieć, że jednym z podstawowych założeń jest przystosowanie sal pacjentów tak, by w każdej z nich znalazła się łazienka i toaleta, żeby ściany i podłogi były zmodernizowane. Wydaje mi się, że choć jest to rozwiązanie szybkie i tanie, na tyle podniesie estetykę oddziałów, że w końcu stanie się akceptowalne przez mieszkańców. Tu nie trzeba marmurów i dodatkowych skrzydeł szpitala. Bardzo chciałbym poprawić te warunki również na oddziałach długoterminowych, by poprawić komfort naszych pacjentów. Od tego chcę zacząć. Wierzę, że ta „transformacja” szpitala może się odbyć na poziomie finansowego zrównoważenia. Oczywiście szpital ze swoich środków nie jest w stanie przeprowadzić modernizacji, ale nawet jeśli nie zdobędziemy olbrzymich grantów, wierzę, że przy współpracy powiatu z gminami i wykorzystując środki unijne, będziemy w stanie wiele zdziałać dla tego szpitala.

Jednak szpital to nie tylko mury. Jaką ma Pan wizję na jego rozwój?

Szukamy rozwiązań, które przyniosą placówce pozytywny rozgłos nie tylko w powiecie, ale również poza jego granicami. Jednym z takich pomysłów jest właśnie opieka długoterminowa. Takie Centrum Opieki Długoterminowej. Co ciekawe, mój pomysł spotkał się nie tylko z aprobatą, ale również był spójny z wizją Starostów na rozwój szpitala. Mamy już podwaliny pod takie centrum i chciałbym, żeby to był też wyróżnik tego szpitala. Chciałbym, żeby w tej placówce znalazł się oddział lub pododdział geriatrii, tzw. silver care, oddział rehabilitacji dla pacjentów terminalnych oraz osób starszych i może endoprotezoplastyka. Innymi słowy, kiedy pacjent w wieku senioralnym do nas trafia, powinien otrzymać nieprzerwalną opiekę od momentu udzielenia pierwszej pomocy, dopóki nie wyzdrowieje do takiego stopnia, kiedy będzie mógł wrócić do rodziny. Co jednocześnie byłoby ułatwieniem dla rodziny, która często nie ma możliwości dalszego leczenia pacjenta w domu. Naszym założeniem jest zapewnienie ludziom opieki w najszerszym możliwym zakresie.

Tych pomysłów na rozwój szpitala było już całe mnóstwo. Kiedyś była też wizja rozwoju psychiatrii w Żyrardowie.

Ta nasza psychiatria jest dzisiaj na poziomie ambulatoryjnym, choć niestety nie jest wykonywana na poziomie, na którym byłaby zadowalająca.

To też jest kolejny pomysł rządu na rozwój placówek medycznych.

Tak, ale nie wiem, czy w Żyrardowie jest potrzeba otwierania oddziału psychiatrycznego na poziomie opieki szpitalnej. I przyznam szczerze, że z tą psychiatrią, nie tylko w Żyrardowie jest chyba jakiś problem z wykonywaniem kontraktów. Przecież całkiem niedawno w Sochaczewie szpital psychiatryczny został zamknięty. To jest dla mnie zagadką, że z jednej strony jest duże zapotrzebowanie w naszym kraju na opiekę psychiatryczną, z drugiej strony te rozwiązania nie przynoszą oczekiwanych efektów. To z pewnością jest jedno z pytań, na które w najbliższym czasie muszę sobie odpowiedzieć z lekarzami. Z pewnością szukanie odpowiedzi na wiele nurtujących mnie pytań w kwestii działalności tego szpitala są planem na najbliższe miesiące.

Back to top button
Skip to content