Historia

Rodzina Wątróbskich – najważniejsza polska rodzina związana z Zakładami Żyrardowskimi Hielle & Dittrich w drugiej połowie XIX wieku

Więcej informacji na stronie www.facebook.com/echozyrardowa/

Po sprzedaniu 13 marca 1857 roku firmie Hielle & Dittrich osady fabrycznej Szyszka oraz osady fabrycznej i kolonii Żyrardów, ich poprzedni właściciel – Bank Polski, wysłał do Żyrardowa swojego kontrolera. Miał on za zadanie nadzorować całą inwestycję oraz płynność finansową pomiędzy Bankiem, a dwoma pożyczkobiorcami – Karolem Teodorem Hielle i Karolem Augustem Dittrichem. W razie problemów finansowych, które wynikałyby z winy nowych właścicieli lub w wypadku niedopełnienia przez nich postanowień zawartych w umowie, kontroler Banku Polskiego mógł zażądać od dwóch wspólników z Schönlinde, natychmiastowej spłaty wszystkich należności względem Banku, a tym samym zakończenia ich działalności w Żyrardowie.

fot. Mikołaj Wątróbski około 1875 r.

 

Karol August Dittrich i Karol Teodor Hielle wzięli z Banku Polskiego około 200 tysięcy rubli pożyczki (96 tysięcy na zakup dwóch osad fabrycznych i kolonii Żyrardów oraz 100 tysięcy na rozwój), przy 80 tysiącach rubli wkładu własnego, a także przy stałym inwestowaniu w żyrardowską fabrykę i sam Żyrardów. Z powodu dużych zobowiązań wobec Banku, rola kontrolera była znacząca, a nowi właściciele musieli liczyć się z jego zdaniem i wątpliwościami, które mogły w nim budzić podejmowane przez nich decyzje. Początkowo, przez okres kilku miesięcy funkcję kontrolera pełnił urzędnik bankowy Tomasz Ilnicki, który reprezentował Bank Polski podczas sprzedaży Fabryki Wyrobów Lnianych i dwóch osad fabrycznych wspólnikom z Schönlinde w marcu tego samego roku. Pod koniec 1857 roku został jednak wysłany do Żyrardowa inny kontroler, który swoją funkcję sprawował przez okres około 30 lat. Tym kontrolerem był 32 letni Mikołaj Wątróbski, a swoją pracę w Żyrardowie rozpoczął z dniem 1 stycznia 1858 roku. Prócz funkcji kontrolera z ramienia Banku, Mikołaj Wątróbski od początku swojej działalności w Żyrardowie, pełnił w żyrardowskiej fabryce także funkcję głównego buchaltera (księgowego), co wynikało z postanowień umowy sprzedaży. Według początkowych ustaleń, od firmy Hielle & Dittrich otrzymywał wynagrodzenie 800 rubli rocznie, czyli około 7 razy więcej niż przeciętny robotnik. Wątróbski szybko stał się właścicielem pokaźnej działki przy drodze prowadzącej na Sokule i do Guzowa (patrz załączony plan), na której wybudowano jego pierwszy żyrardowski dom (obecnie budynek nr 5 przy ul. S. Żeromskiego). Tam zamieszkał ze swoją żoną Ksawerą z Bayerów i swoim maleńkim synem Józefem, urodzonym w 1855 lub 1856 roku (kilka lat później, małżeństwu Wątróbskich urodziła się jeszcze córka Maria).

Mikołaj Wątróbski wykazał się ogromnym zaangażowaniem, wiedzą i sumiennością w pierwszych, jak i kolejnych latach rozwoju żyrardowskiej fabryki. Przejrzystość finansowa, kontrola nad spłatą kolejnych należności względem Banku i piecza nad wydatkami przeznaczonymi na błyskawiczną rozbudowę Fabryki Wyrobów Lnianych sprawiły, że Wątróbski stał się osobą niezastąpioną w Żyrardowie, którą właściciele firmy Hielle & Dittrich darzyli ogromnym zaufaniem. Podobnie było ze strony Banku Polskiego – w sporządzanych tam raportach, jego praca była chwalona i doceniana przez różnych urzędników bankowych. Od początku swojej pracy w Żyrardowie Mikołaj Wątróbski był najważniejszym Polakiem w rozrastających się Zakładach Żyrardowskich, a po śmierci Karola Teodora Hielle w 1871 roku, stał się bliskim doradcą Karola Augusta Dittricha, a później jego syna Karola Józefa (juniora).

fot. Józef Wątróbski wraz z dwiema córkami Zofią (po prawej) i Haliną oraz ich mężem i dziećmi, przed 1920 r.

W kwietniu 1883 roku, na początku pierwszego strajku w żyrardowskiej fabryce – strajku szpularek i tkaczy, Mikołaj Wątróbski został wysłany do protestującej załogi, z zadaniem załagodzenia sytuacji, wyjaśnienia nieporozumień i doprowadzenia do zakończenia protestu. Jak wiemy, jego negocjacje się nie powiodły, a strajk trwał dalej i przybierał na sile. W opisach tych wydarzeń znajdujących się w socjalistycznej prasie, znalazła się informacja, jakoby jednym z powodów gniewu robotników i zerwania negocjacji były horrendalnie wysokie zarobki Mikołaja Wątróbskiego – aż 18 tysięcy rubli rocznie, co w porównaniu do średnich zarobków robotnika wynoszących ledwie ponad 200 rubli rocznie (w przypadku mężczyzn i pracy na dniówki – w przypadku kobiet średnie zarobki wynosiły około 132 rubli rocznie; pracując na akord zarobki był trochę większe), było niewyobrażalną wręcz sumą. I mimo że znacznie przesadzoną, nadal powtarzaną w różnych publikacjach i opracowaniach.

fot. Dyrektor farbiarni i tkalni wełny w Zakładach Żyrardowskich Hielle&Ditrich – Józef Wątróbski i jego dwie córki: od lewej Zofia i Janina. 17 czerwca 1904 r., Żyrardów.

Mikołaj Wątróbski na pewno zarabiał wtedy dużo więcej niż robotnik, czy urzędnik fabryczny, jednak na pewno nie było to 18 tysięcy rubli rocznie, a zdecydowanie mniej, prawdopodobnie cztero lub pięciokrotnie mniej (według wyliczeń Andrzeja Góralskiego, dyrektorzy Zakładów Żyrardowskich w późniejszym okresie, gdy firma była w znacznie lepszej kondycji finansowej niż na początku lat 80. XIX wieku, zarabiali około 4 tysiące rubli rocznie, przy rocznych zarobkach naczelnego dyrektora Wilhelma Haupta wynoszących około 5 tysięcy rubli rocznie). Nadal była to ogromna kwota względem zarobków robotników, jednak nie tak wielka, jak podawała to prasa robotnicza, w której chciano przecież przestawić dyrekcję żyrardowskiej fabryki w jak najgorszym świetle. Zapomina się natomiast, że to właśnie dzięki takim osobom jak Mikołaj Wątróbski, który wówczas pracował już od prawie 30 lat w żyrardowskiej fabryce, zawdzięcza się sprawną rozbudowę fabryki i jej niezwykły sukces.

Po strajku szpularek i tkaczy w 1883 roku, w trakcie którego robotnicy prócz zdemolowania budynków i hal fabrycznych, domów robotniczych, powybijali także okna w domu rodziny Wątróbskich, rozpoczęły się zmiany w Zakładach Żyrardowskich Hielle & Dittrich. Osadę fabryczną na zawsze opuścił schorowany i dotkliwie pobity podczas strajku przez robotników Karol August Dittrich. Kierownictwo nad fabryką przejął wówczas 30 letni Karol Józef Dittrich (junior). W zarządzaniu ogromną fabryką wspierali go przede wszystkim jego kuzyn Gustaw Dittrich (junior), szwagier Ludwik Marcellin oraz właśnie Mikołaj Wątróbski. Po wielu miesiącach przygotowań, 19 kwietnia 1885 roku car Aleksander III zatwierdził powstanie Towarzystwa Akcyjnego Zakładów Żyrardowskich Hielle & Dittrich (TAZŻ) z siedzibą w Żyrardowie, którego jednym z założycieli i dyrektorów został Mikołaj Wątróbski (widniejący w dokumentach jako emeryt) – wraz ze Stefanem Kossuthem – jedyni Polacy w tej jednej z największych spółek akcyjnych w Królestwie Polskim.

W 1884 lub 1885 roku Wątróbski doprowadził do ślubu swojego syna Józefa – dyrektora farbiarni i tkalni wełny, o którego wykształcenie i rozwój dbał od najmłodszych lat, z Marią – córką szanowanego pośród żyrardowskiej społeczności doktora Aleksandra Jawurka. Młode małżeństwo w marcu 1886 roku doczekało się pierwszego dziecka, syna Aleksandra, a w kolejnych latach Maria urodziła kolejno: Halinę (Tuwan), Janinę (Kirste), Zofię (Kahl), Stanisława i Stefana. W czerwcu 1889 roku, podczas wizyty szacha Iranu Nasera ad Dina w Żyrardowie, prezes Dittrich wyznaczył Mikołaja Wątróbskiego wraz z Stefanem Kossuthem – Polaków i jego wielkich ekspertów, do oprowadzenia szacha po terenie Zakładów Żyrardowskich, co było dla obu niewątpliwie wielkim zaszczytem.

Firma Hielle & Dittrich, a później Towarzystwo Akcyjne Zakładów Żyrardowskich Hielle & Dittrich, spłaciło należności wobec Banku Polskiego w 1893 roku. Wówczas 68 letni Mikołaj Wątróbski symbolicznie zakończył swoją misję w Żyrardowie. Od stycznia 1858 roku i początku jego pracy w żyrardowskiej fabryce minęło 35 lat. Rok później, 9 kwietnia 1894 roku, ten zasłużony dla Zakładów Żyrardowskich i rozwoju samego Żyrardowa, niezastąpiony przez wiele lat główny księgowy żyrardowskiej fabryki – zmarł. Jego pogrzeb, który odbył się trzy dni później, był wielką uroczystością. Na żyrardowski cmentarz odprowadził go tłum składający się z dyrektorów, urzędników fabrycznych, majstrów, zwykłych robotników i mieszkańców osady fabrycznej. Pochowany został z należnymi mu honorami za swoją długoletnią pracę.

Józef Wątróbski w chwili śmierci ojca miał około 37 lat. Kilka lat później wybudował dla swojej rodziny nowoczesny dom przy przedłużeniu ulicy Przejazd, niedługo nazwane ulicą Kolejową. Po śmierci Mikołaja, rodzina Wątróbskich w ciągu kilku lat straciła pozycję najważniejszej polskiej rodziny w Żyrardowie. Związane było to z przejściem w marcu 1899 roku prezesa Karola Józefa Dittricha (juniora) na zasłużoną emeryturę i sprzedażą znacznej części posiadanych przez niego udziałów w Towarzystwie Akcyjnym Zakładów Żyrardowskich Hielle & Dittrich. Wówczas prezesem TAZŻ został spolonizowany Niemiec, łódzki fabrykant i zięć Karola Scheiblera – Edward Herbst. Mimo częstej wymiany korespondencji z Karolem Dittrichem, Józef Wątróbski stracił znaczną część wpływów wraz z odejściem na emeryturę swojego szefa i jednocześnie wieloletniego przyjaciela rodziny. Zapewne odziedziczył część udziałów ojca w TAZŻ, jednak nie zastąpił go na fotelu dyrektora w zarządzie spółki, zachowując jednak do przejścia na emeryturę dyrektorskie stanowisko w Zakładach Żyrardowskich, a jeszcze pod koniec I wojny światowej pełniąc ważne role w żyrardowskiej fabryce.

fot. Ślub jednej z córek Józefa Wątróbskiego – Janiny Kirste. Od lewej siedzą: Jadwiga Jawurek zwana Białą Jadwigą – rodzona siostra Marii Wątróbskiej (z domu Jawurek), która wraz z Jadwigą Kowalczyk zwaną Czarną Jadwigą, prowadziły przez wiele lat w Warszawie szkołę dla dziewcząt (obie zostały rozstrzelane przez Niemców w trakcie Powstania Warszawskiego). Dalej siedzi Maria Wątróbska i jej trzy córki: Janina Kirste, Halina Tuwan oraz Zofia Kahl. Trzeci od lewej stoi Józef Wątróbski.

W trakcie rewolucji w Rosji w 1905 roku, gdy Zakłady Żyrardowskie przerwały pracę, robotnicy ogłosili bojkot swoich wyrobów, a pod koniec roku kluczowe postacie w fabryce – głównie obcokrajowcy, w tym naczelny dyrektor Wilhelm Haupt – uciekły z Żyrardowa, wiele obowiązków i problemów spadło na dyrektora farbiarni i tkalni wełny. Józef Wątróbski został w mieście ze swoją rodziną i dalej pracował. Wraz z księdzem Władysławem Żaboklickim oraz księdzem Józefem Lipskim, a także swoją żoną Marią (córką dr Aleksandra Jawurka), lekarzami: Szulcem, Wilczyńskim, Rosenbergiem i wieloma innymi osobami, Wątróbski współtworzył żyrardowską Ligę Narodową, sprzeciwiającą się strajkom i protestom robotniczym. Mimo negatywnego stosunku do samych strajków, Liga Narodowa wspierała protestujących robotników, znajdujących się w złej sytuacji materialnej. W ramach swojej działalności, członkowie Ligi utworzyli komitet pomocy strajkującym robotnikom, który zbierał i wypłacał pieniądze najbardziej potrzebującym pracownikom żyrardowskiej fabryki. Jednak napięcia panujące wówczas, ale i jeszcze przez kilka następnych lat pomiędzy zarządem, dyrektorami i urzędnikami, a strajkującymi robotnikami, w wielu momentach dochodziły do granic wytrzymałości. Tak było 17 stycznia 1908, gdy wieczorem na dziedzińcu fabryki, zwolniony robotnik farbiarni Piotr Jarosz pobił kijem niczego niespodziewającego się, a wracającego właśnie do domu dyrektora Wątróbskiego, za co został szybko aresztowany. Przyznał się, że była to zemsta za utratę przez niego pracy w farbiarni. Jego decyzja o ataku na dyrektora spowodowała zamknięcie farbiarni na kilka następnych dni. Według Krzysztofa Zwolińskiego, w całe to zajście zaangażowani byli działacze Socjaldemokracji Królestwa Polski i Litwy (SDKPiL), którzy wysyłali z Warszawy, Łodzi czy innych miast, do Żyrardowa swoich agitatorów, z zadaniem podburzenia robotników przeciw dyrekcji fabryki. Sytuacja panująca w fabryce uspokoiła się dopiero około 1910 roku, wobec poprawy finansowej Zakładów Żyrardowskich Hielle & Dittrich. Józef Wątróbski przeszedł na emeryturę około 1913 roku, choć dalej współpracował z fabryką i pełnił w niej ważne funkcje. Na to wskazują chociażby dokumenty ze sprzedaży kamienicy należącej do firmy Hielle & Dittrich, a znajdującej się na Krakowskim Przedmieściu (nr 55) w Warszawie, do której doszło w czerwcu 1918 roku, ponad miesiąc po śmieci Karola Józefa Dittricha (juniora). Zakłady Żyrardowskie, na prośbę Herberta Späte i Aleksandra Husarzewskiego, w trakcie zawierania tej transakcji reprezentował Józef Wątróbski, wówczas 68 letni emeryt. Kamienica została sprzedana Wacławowi Rago, właścicielowi sąsiedniego budynku (nr 54) oraz Domu Handlowego „Wacław Rago i Spółka”. Do sprzedaży kamienicy nr 55 na Krakowskim Przedmieściu zmusiła fatalna wówczas sytuacja finansowa firmy Hielle & Dittrich i Towarzystwa Akcyjnego Zakładów Żyrardowskich, spowodowana zniszczeniem żyrardowskiej fabryki przez wycofujące się z Żyrardowa wojska rosyjskie, do którego doszło 17 lipca 1915 roku. Od tego czasu Zakłady Żyrardowskie pozostawały w ruinie, przez co przestało istnieć około 8 tysięcy miejsc pracy.

fot. Dom wybudowany przez Józefa Wątróbskiego przy dawnej ulicy Kolejowej. Początek XX w.

Po zakończeniu Wielkiej Wojny i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Józef Wątróbski mógł w końcu odpocząć i nacieszyć się ukochaną rodziną. Był wspaniałym ojcem i dziadkiem. Przez lata 20. XX wieku cieszył się na zasłużonej emeryturze z narodzin kolejnych wnuków. Zmarł 14 lutego 1930 roku, w wieku 74 lat, a pochowany został w rodzinnym grobowcu znajdującym się na żyrardowskim cmentarzu, niedaleko głównej bramy. Tam też rodzina umieściła tablicę poświęconą jednemu z wnuków Józefa i Marii – porucznikowi Kaźmierzowi Kirste, zamordowanemu przez Sowietów w Katyniu wiosną 1940 roku. Podobny los spotkał najmłodszego syna Józefa i Marii – Stanisława Wątróbskiego – zamordowanego przez Sowietów w Charkowie, któremu również poświęcono jedną z tablic w rodzinnym grobowcu.

Potomkowie Wątróbskich żyją do dziś, także w naszym Żyrardowie. Najmłodsza córka Józefa i Marii wyszła za mąż za Wilhelma Kahla, którego rodzina wywodzi się z miejscowości Kahl nad Menem w Dolnej Frankonii – doktora praw, krakowskiego adwokata oraz sędziego Najwyższego Trybunału Administracyjnego w II RP. Po powstaniu warszawskim, Wilhelm Kahl wraz z 17-letnim synem Januszem i rodziną został wywieziony do obozu Sachsenhausen, 30 kilometrów od Berlina. Stamtąd Kahlowie trafili do kolejnego obozu, tym razem do Neuengamme, gdzie byli świadkami masowego mordowania więźniów w ostatnich dniach wojny. Janusz Kahl, artysta i muzyk, po wojnie pełnił funkcję wiceprezesa koła działającego przy Polskim Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Był także wiceprezydentem Międzynarodowego Komitetu Więźniów Obozu w Neuengamme. Jego syn i tym samym prawnuk Józefa oraz praprawnuk Mikołaja Wątróbskiego, mieszka w rodzinnym domu przy dawnej ulicy Kolejowej, jest przemiłym człowiekiem, ma dwóch synów: Macieja oraz Mikołaja, i nazywa się Zbigniew Kahl. To dzięki Jego pomocy udało mi się zebrać wiele kluczowych informacji o dawnej rodzinie Wątróbskich, tak zasłużonej dla żyrardowskiej fabryki oraz samego Żyrardowa.

(zdjęcia pochodzą ze zbiorów rodziny Kahlów/Wątróbskich oraz z Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie, w oryginale czarno-białe)

Mateusz Waśkowski

Więcej informacji mogą Państwo znaleźć na stronie https://www.facebook.com/echozyrardowa/

Back to top button
Skip to content