
Pierwszym polskim zespołem żeńskim wokalnym, śpiewającym z podziałem na głosy rzewne tanga, walce i szlagiery były “Te cztery”. Były odpowiedzią na modne chóry revellersów męskich – Chór Dana, Juranda, Orlanda, Eryana, Warsa i inne. Na początku działalności pozostawały pod opieką artystyczną Feliksa Rybickiego. Później zespołem zaopiekowała się Wanda Dąbrowska-Vorbond, młoda utalentowana pianistka i kompozytorka. W latach 1932-1939 zespół występował na porankach, w filharmonii, radiu i w modnych wówczas kabaretach “Femina”, “IPS”, “SIM”. Na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej, “Te cztery” wyruszyły na pierwsze koncerty zagraniczne do Rygi, Berlina i Budapesztu. Planowane w jesieni tournee artystyczne po Stanach Zjednoczonych, Holandii, Niemczech i krajach skandynawskich udaremniła wojna.
W dwudziestoleciu międzywojennym bardzo znanym chórem żeńskim w stylu “the revellers” były Siostry Burskie. Debiutowały w 1935 roku na scenie kabaretu “Stara Banda”. Po pierwszym sukcesie w “Bandzie” zaangażowano je do Teatru Letniego. Śpiewały w wielu programach teatrzyków rewiowych (“Szczęśliwy Pech”, “Wielka Rewia”, “Mały Marynarz”, “Cyrulik Warszawski”. Cieszyły się ogromnym powodzeniem wśród przedwojennej warszawskiej publiczności dzięki świetnym, dobrze zestrojonym głosom i urodzie. W zespole śpiewała Maria Burska Maria Burska zwana Maszą. Była wnuczką tatarskiej księżniczki. Jej rodzina przyjechała do Warszawy w 1920 roku. Dziewczynka uczyła się u słynnego profesora Orłowa. Stolica ją pokochała, a w niej zakochał się słynny radiowiec, Jeremi Przybora. Wkrótce została jego żoną. Po wojnie, gdy straciła głos, a wkrótce rozwiodła się z mężem, rzuciła się w wir pracy społecznej. Oddała się pracy w organizacjach, Kobiety Stolicy, Klub Trudnej Młodzieży i Towarzystwo Przyjaciół Dzieci.
Pierwszy powojenny żeński tercet wokalny – Siostry Do-Re-Mi, utworzony został latem 1945 roku w Krakowie, przez Janinę Wrońską-Snagowicz (RE) i jej siostrę Annę Wrońską-Stanek (DO) oraz Irenę Kusiak (MI). Panią Irenę później zastępowały Nina Kołpacz i Zofia Kowalik. Pierwszy raz siostry wystąpiły w lipcu 1945 roku. Dwa miesiące później otrzymały wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie śpiewaczym. Młode wówczas dziewczęta występowały w miastach i miasteczkach, w salach koncertowych i halach fabrycznych, w szkołach i szpitalach. Do chwili rozwiązania w 1962 roku dały ponad 3 tysiące koncertów. Zrealizowały wiele nagrań radiowych i płytowych. Najciekawsze nagrania płytowe utrwalone zostały na płytach powojennej krakowskiej wytwórni płytowej GONG. Na płytach tej wytwórni utrwaliły takie oto piosenki: “Bajeczki śpią”, “Dawny miły walc”, “Gdy gwiazdy zapłoną”, “Poemat” (Fibicha), “Pozdrowienie od gór”, “Słoneczne wrócą dni”, “Symphony”, “Walczyk Warszawy”, “Wszystkiego się mogłem po tobie spodziewać”, “Zakochana dziewczyna”, “Zielony kapelusik”.
W 1954 roku siostry w polskich nagraniach MUZA zarejestrowały jeszcze piosenki “Listonosz” Leona Rzewuskiego i Ludwika Jerzego-Kerna i “Trzy rowery”.
Śpiew sióstr cechowały prześliczne frazowanie, doskonała artykulacja, nieskazitelna dykcja, perfekcja intonacji, czystość dźwięku. Ponadto był to niepowtarzalny klimat. To był czarowny tercet słowików; śpiew jak z bajki. W powojennym filmie “Skarb” w reżyserii Leonarda Buczkowskiego, pojawił się śpiew Sióstr, ale na ekranie zobaczyliśmy inny tercet żeński – Nastroje. W filmie z Jerzym Duszyńskim i Danutą Szaflarską siostry śpiewały piosenkę “Skarb” – “Jest taki jeden skarb, dla wszystkich ludzi…”.

Dzięki przekazanym do mojej kolekcji przez panią Ewę Grzech z Paryża zdjęciom, mogę zaprezentować Państwu fotografie przedstawiającą siostrę RE – panią Janinę Wrońską, po mężu Snagowicz. Fotografia pochodzi z roku 1957. Dwie siostry utrwalone są podczas zjazdu koleżeńskiego w Krakowie. Były to obchody 20-lecia matury. Pani Janina, z wykształcenia była prawniczką. Założyła ten tercet i decydowała w nim o wszystkim. Miała decydujący głos we wszystkich kwestiach artystycznych. Miała śliczną, niewysoką dziewczyną, o scenicznym, perlistym uśmiechu. Nosiła piękne kapelusze, a jej cechą charakterystyczną były błękitne cienie do powiek.
“Zakochana dziewczyno”
muz. Eldo di Lazarro
sł. polskie Zbigniew Drabik
Zakochana dziewczyno
Żal do serca ci spłynął
Że porzucił cię ktoś
Że zasmucił cię ktoś
I że zdradził cię ktoś
Wiem, że tęsknisz ogromnie
Liczysz noce i dnie
Wiem, że pragniesz zapomnieć
Że bez niego ci źle
Dzień każdy jego przypomina
Noc każda i godziny smutne są
Na tęsknotę nie ma rady
Gdy niezmiennie w oczach ktoś ma łzy
Gdy bezsennie marzy ktoś jak ty
I daremnie łudzi się
Na tęsknotę nie ma rady
Bo już taka właśnie jest jej moc
Że przy tobie krąży dzień i noc
I ze snu obudzi cię
Autor: dr Maciej Klociński






