
Alicja Karlikowska – Tartanus to kobieta, której uśmiech nie schodzi z twarzy, zaraża wszystkich pozytywną energią i pozytywnym nastawieniem do świata. I jakby tego było mało jako pierwsza lokalna trenerka wypuściła w świat swój kurs wideo z treningiem „Pilates w rytmie kobiecego ciała”. Na co dzień Alicję może spotkać w jej kameralnym studiu treningowym Lavi Pilates.
Dlaczego pilates?
Jako instruktorka, trenerka z wieloletnim doświadczeniem przeszłam przez praktycznie wszystkie formy i z biegiem poczułam, że muszę iść w stronę body & mind. Moje ciało było zmęczone, przepracowane, więc na sobie i swoim ciele poczułam, że kilkanaście godzin tygodniowo regularnie prowadzonych zajęć, treningów to dla mnie za dużo. Zaczęłam szukać treningów body & mind dla samej siebie, szkolić się w tym kierunku. To była potrzeba mojego ciała, ale to też pokazało mi, że jako instruktor – trener chcę w to wejść, bo pilates, stretching wymagają większego skupienia się na potrzebach ludzi zarówno w treningu indywidualnym, jak i grupowym. To przyszło bardzo naturalnie. Im głębiej wchodziłam w poznawanie pilatesu, tym bardziej zaczęłam czuć i rozumieć własne ciało. Mimo iż byłam elastyczna, mobilna i sprawna, to czułam duże napięcie w ciele. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ważne w naszym samopoczuciu fizycznym jest mental – głowa i jak układ nerwowy odpowiada za napięcia w ciele. Dzięki pilatesowi sama jestem w stanie lepiej się wyciszać i relaksować, ale też jak kojąco, a wręcz uzdrawiająco działa na moich klientów. Dzisiaj to są głównie klienci indywidualni, wcześniej prowadziłam zajęcia grupowe. Jednak nawet jako szkoleniowiec widzę, jak te ćwiczenia wpływają na uczestniczki. To naprawdę piękne.
Do pilatesu dochodziłam naprawdę przez długi czas. Pierwsze szkolenie pilatesowe zrobiłam 10 lat temu. Przez te 10 lat podejście do pilatesu, wykorzystanie go w treningu też się niesamowicie zmieniło i nadal zmienia. Ja też przeszłam bardzo długą drogę. Co ciekawe pomysł na pilates i własne studio zaczął się rozwijać w czasie pandemii, wtedy też zostałam mamą. I kiedy mój synek miał 2,5 roku, postanowiłam, że chcę otworzyć własne studio.
Pilates wraca do podstaw. To taki powrót do ustawień fabrycznych w ciele. W pewnym etapie naszego życia mamy już nawyki w swoim ciele, nasza postawa jest wynikiem tego jak siedzimy, chodzimy, leżymy, a nawet śpimy, czy mamy dużo stresu w swoim życiu, czy jesteśmy aktywni fizycznie, jaki tryb pracy mamy. To przez lata kształtuje naszą postawę. Już same ćwiczenia to doskonała diagnostyka naszego ciała, która pokazuje, co jest do przepracowania. Czasem przychodzi do mnie klient z zupełnie innym problemem niż pokazuje jego ciało, a z treningu na trening odkrywamy nowe rzeczy i często nowe blokady, nad którymi pracujemy.

A czy pilates nie jest po prostu teraz modny?
Zdecydowanie jest moda na pilates. Myślę, że to wynika z tego, że od kilku lat jest przede wszystkim moda na treningi body & mind. To z kolei wynika z faktu, że społeczeństwo nam się starzeje, ale mamy też coraz bardziej zaganiane życie. Jesteśmy przebodźcowani i zestresowani. Intuicyjnie szukamy wyciszenia i uspokojenia. Z punktu widzenia pracy z ciałem formy body & mind nie są samymi ćwiczeniami fizycznymi. To coś więcej, coś głębszego. To praca z naszym układem nerwowym. Podstawą pilatesu jest odpowiednie oddychanie, uważność, precyzja, KONTROLA, odpowiednie ustawienie ciała I NAPIĘCIE mięśni głębokich. To wszystko razem daje niezwykły efekt wyciszenia umysły, zwiększenia świadomości ciała i połączenia z samym sob. Pilates jako forma ruchu zdecydowanie przechodzi teraz odrodzenie i zyskuje na popularności. Historia pilatesu sięga ponad stu lat. Za życia twórcy tej metody trening nazywał się Contrology, a dopiero po jego śmierci nazwano go pilatesem od nazwiska Josepha Pilatesa. Jest popularny na całym świecie. To też nie oznacza, że jedyne czego potrzebujemy to ćwiczenia body & mind. Jak we wszystkim, ważne są proporcje. Idealnie jest łączyć różne aktywności, bo dzięki każdej aktywności fizycznej lepiej się czujemy, nasze ciało lepiej funkcjonuje, a nasz styl życia wznosi się na znacznie wyższy poziom.
Często w rozmowach o różnych treningach, gdy pada hasło: „pilates, joga”, można usłyszeć: „to nie jest trening, dzięki któremu schudniesz”. Ala, to jak to jest z tym pilatesem – czy od tego się chudnie?
Hm… często rozmawiam o tym ze swoimi klientkami, bo u większości jednym z głównych celów jest redukcja tkanki tłuszczowej. Natomiast mówiąc zupełnie szczerze, chudnie się wtedy, kiedy jest się na deficycie kalorycznym. Innymi słowy, jeśli jemy więcej niż nasz organizm potrzebuje i jest w stanie spalić, to nie schudniemy, ale każda aktywność fizyczna będzie pomocna w osiągnięciu tego celu. Natomiast pilates nie ma w założeniu odchudzania sylwetki. Jeśli jednak pójdziemy w stronę bardziej dynamicznych treningów, to możemy wspomóc ten proces. Sam pilates ma jednak za zadanie poprawę sylwetki, poprawę postawy, zadbanie o kręgosłup, poprawę mobilności w ciele.
Na pewno dobranie odpowiedniego treningu i rodzaju pilatesu do siebie i swoich potrzeb, ułatwi nam osiągnięcie założonego celu. Podstawą jednak zawsze będzie zdrowe, mądre odżywianie organizmu, odpowiedni trening siłowy, cardio oraz body & mind.

W swoim studio postawiłaś na reformery. Dla niewtajemniczonych wygląda to nieco jako łóżko tortur. A co to jest?
Tak! Ja też często słyszę, że reformer wygląda jak łóżko tortur (śmiech). Tak naprawdę to bardzo niepozorny sprzęt, na którym można zrobić trening funkcjonalny. To trening dla całego ciała. Tu można leżeć, klęczeć, siedzieć, stać i każda z tych opcji pozwala nam na wykonanie naprawdę angażujących różne partie ciała ćwiczeń. Dobierając różne obciążenie dzięki sprężynom, a także dodatkom, daje nam spore możliwości treningu. Z jednej strony linki mają nas odciążyć i pomóc w wykonaniu ćwiczeń, z drugiej strony dają nam opór, który musimy pokonać. Wszystko w zależności od ćwiczenia. To też pozwala na odpowiednie dostosowanie ćwiczeń do preferencji i potrzeb klienta. Nigdy nie ma dwa razy tego samego treningu i kalki, która jest powtarzalna dla wszystkich. To naprawdę genialne urządzenie i moja miłość od pierwszego treningu.
Można to nazwać treningiem dla leniwych?
Dla każdego!
Trening na łóżku brzmi jak taki, na którym nawet nie trzeba się spocić.
Mam takie klientki, które traktują to jako atut reformerów. Nie lubią się męczyć i pocić, a z drugiej strony nadal pracują, wzmacniają core, wzmacniają całe ciało. Są też osoby, które do mnie przychodzą i chcą popracować mocniej. Wtedy ten pot się leje (śmiech).
Lavi Pilates w Żyrardowie jest już prawie dwa lata…
Tak, w październiku minęły dwa lata od powstania studia.
To bardzo klimatyczne i intymne miejsce, które zupełnie nie kojarzy się z salą ćwiczeń, siłownią. Skąd pomysł na stworzenie takiego miejsca i skąd nazwa?
Bardzo często słyszę to od swoich klientek, że studio nie wygląda jak sala treningowa i to daje im komfort. W dodatku zajęcia prowadzę indywidualnie lub w parach, co daje dużą swobodę w wykonywaniu ćwiczeń, zwłaszcza tym, którzy od lat nie ćwiczyli w ogóle lub czują, że zmagają się z własnymi ograniczeniami. Ta kameralność daje im poczucie bezpieczeństwa. Tu padają też bardzo prywatne wyznania, które również koją moich klientów.
A skąd się wzięła nazwa… Myślałam o niej długo. To połączenie imienia mojego i mojego synka – Alicja i Ivo. W pisowni kojarzone jest też z love – miłość lub la vie – życie. I to wszystko bardzo ze sobą współgra i niesie dla mnie dobrą energię.
Marzenie o własnym studio, przestrzeni dojrzewało we mnie przez kilka lat. Musiałam poczuć się na to gotowa i uwierzyć w swoje możliwości. Nie było wcześniej takiego miejsca w Żyrardowie.

Z jakimi problemami zdrowotnymi przychodzą do Ciebie klienci?
Najczęściej to problemy z postawą wynikające z pracy – zaokrąglone plecy, ból kręgosłupa, bioder, ale też otyłość i chęć powrotu na salę treningową po wielu latach przerwy lub w ogóle start aktywności fizycznej.
Kobiety bardzo często przychodzą z problemem mięśni dna miednicy, które często, choć nie zawsze, wiążą się np. z nietrzymaniem moczu. Mówimy tu głównie o wysiłkowym nietrzymaniu moczu. Wcześniej mówiło się o tym, że te mięśnie są za słabe, a paradoks polega na tym, że żyjemy w takim stresie i napięciu, że okazuje się, że mięśnie mogą być mocne, a nie potrafimy się rozluźnić. I to przynosi nam ten sam efekt. To widać przy kichaniu, kasłaniu. Bardzo często praca mięśni jest zaburzona również po porodach. Chociaż problem ten nie omija też mężczyzn. W przypadku pracy z rozluźnianiem ciała, pilates jest faktycznie świetnym rozwiązaniem.
Niedawno przyszła do mnie klientka, która już w wywiadzie zgłosiła mi problem z wysiłkowym nietrzymaniem moczu. Przy trzecim lub czwartym treningu powiedziała, że przez swój problem od lat nie skakała, a chciałaby w końcu poczuć się lekka. Każdy podskok dawał jej poczucie, że za chwilę może popuścić, więc od lat nawet nie próbowała skakać. Dla niektórych może wydawać się to zaskakujące, a okazuje się, że dla niej to był naprawdę duży dyskomfort. Moja klientka skakała na leżąco. Reformery dają taką możliwość. Odciążyłyśmy mięśnie dna miednicy, żeby mogła poskakać. Sama miałam ciarki i łzy w oczach, bo czasem marzenia innych są naprawdę możliwe do realizacji, jeśli tylko wypowiemy je na głos.
Pilates jest tylko dla kobiet?
Absolutnie nie! Pilates jest dla każdego. Moje studio odwiedzają też mężczyźni, regularnie przychodzi do mnie małżeństwo, które trening na reformerach traktuje jako uzupełnienie swojego planu treningowego. Regularnie trenują siłowo, biegają. Ja dbam o ich relaksację i mobilność, a z drugiej strony, mimo iż są razem i wykonują te same lub podobne ćwiczenia, ich obciążenie jest zupełnie inne. I nawet ten facet, który przychodzi do mojego studia, może wylać nie jedną kroplę potu. Co ciekawe, mówią też o tym, że pilates pomaga im w innych treningach, bo poprawiają swoją postawę podczas ćwiczeń. Faktem jest jednak, że większość moich klientów stanowią kobiety i głównie osoby początkujące.
Powiedziałaś, że studio było Twoim spełnieniem marzeń, a w czerwcu pojawił się program treningowy w formie wideo. To pierwszy taki trening wśród naszych lokalnych trenerów! Gratulacje! Spełniasz jedno marzenie, a w głowie szybko rodzą się nowe!
Bardzo lubię pomagać innym. A największą satysfakcję daje mi to, że moja praca wpływa na komfort życia. Niestety prowadzenie studia niesie też pewne ograniczenia, bo nie ze wszystkimi mogę pracować. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom moich klientów i tych, którzy moimi klientami być nie mogą, zrodził się dość spontaniczny pomysł na stworzenie treningów online, ale „po mojemu”. Zadedykowałam go kobietom, choć mężczyźni też się odnajdą.
To 15 krótkich treningów na macie (każdy ok. 20 minut) – bez sprzętu, bez presji, bez wychodzenia z domu. Jednak założeniem tych treningów jest to, by kobiety nauczyły się słuchać potrzeb swojego ciała i zaczęły współpracować też ze swoim kobiecym cyklem. Umieć się wyciszyć w zgodzie z nim.

Jak cykl wpływa na trening u kobiet?
W czasie menstruacji i tuż przed menstruacją powinnyśmy zwolnić i się wyciszyć. Tuż po idzie fala wznosząca, dużo energii i tu naprawdę możemy dać sobie wycisk. Więc mamy takie dwa tygodnie wznoszące i dwa tygodnie na wyciszenie. Taka niekończąca się sinusoida. To też nie oznacza, że podczas okresu mamy nie ćwiczyć w ogóle – możemy. No chyba że ból rozkłada nas na łopatki! Na pewno nie należy robić nic na siłę. Mój program daje większą uważność na to, jak się czujemy. Nagrałam 20/25 minutowe rozgrzewki, stretching i pilates na macie. Świetnie się też sprawdza jako trening w podróży i coś szybkiego, żeby się lepiej poczuć, gdy nie mamy możliwości i czasu na trening. Podzieliłam też ten program na trzy sekcje – pilates mobility, pilates full body workout i pilates core. Dołożyłam też dwie relaksacje i ta część jest mi bardzo bliska, bo relaksacja bardzo pomogła mi w ciąży i przy porodzie. Ciąża przypadła na czas pandemii, więc wyciszenie bardzo mi się wtedy przydało. Taki trening świetnie sprawdzi się u kobiet, które chcą ćwiczyć w domu. Poszczególne części można też dowolnie wykorzystywać jako krótsze formy treningu, jeśli nie mamy czasu lub po prostu chcemy się szybko rozruszać, ale też łączyć – rozgrzewka, pilates i relaksacja. To daje nam już bardziej intensywną aktywność.
Wszystko zależy od nas samych, a pamiętajmy, że najgorszy trening to ten, który się nie odbył.
Gdzie można znaleźć Twój program?
Kurs „Pilates w rytmie kobiecego ciała” jest dostępny na mojej stronie https://www.pilatesstudio.com.pl. Tam można zapoznać się z moją zapowiedzią i sprawdzić lekcję próbną. To, co mogę zagwarantować, to że proponowane przeze mnie ćwiczenia są bezpieczne i na różnym poziomie trudności. Jestem pewna, że pomoże kobietom w ich często trudnej codzienności.





