Historia

Karol August Dittrich – historia wielkiego fabrykanta (część 4)

W 1873 r. w największej fabryce działającej w Królestwie Polskim, jaką była wówczas żyrardowska fabryka Hiellego i Dittricha, wprowadzono oficjalne przepisy porządkowe, regulując tym samym panujące w niej zasady pracy. Była to pierwsza fabryka działająca na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim, która wprowadziła w życie taki regulamin. Składał się on z 27 punktów, określających warunki zatrudnienia, czas pracy, płace czy kary za zaniedbania, niszczenie materiałów lub sprzętu. Wprowadzenie przepisów porządkowych było tym bardziej potrzebne, gdy liczba pracowników zbliżyła się do 3 tysięcy osób i systematycznie wzrastała.

fot. Karol August Dittrich w połowie lat 80. XIX w.

W pierwszej połowie lat 70. XIX w., w fabryce płócien i wyrobów pończoszniczych w Żyrardowie, zatrudnienie można było znaleźć w następujących działach fabrycznych: w przędzalni mechanicznej lnu, w mechanicznej tkalni wyrobów lnianych, w bielarni przędzy i wyrobów gotowych, w przędzalni wełny i fabryce wyrobów pończoszniczych, w zakładzie apreturyjnym, w maglowniach, w warsztatach mechanicznych i w zakładzie gazowym. Chętnych zatrudniano także w oddziale budowlanym, odpowiedzialnym za wznoszenie kolejnych budynków fabrycznych, mieszkalnych, a także budynków użyteczności publicznej. Dla przykładu, w 1870 r. pracownicy oddziału budowlanego zakończyli budowę Resursy – domu kultury i miejsca spotkań urzędniczej elity fabryki, czy okolicznych bogaczy oraz dzierżawców folwarków, a z kolei w 1875 r. przyfabrycznego przedszkola, czyli ochrony/ochronki, do którego uczęszczało początkowo 300 dzieci.

Decyzja, jaką podjął Karol August Dittrich o budowie przyfabrycznej ochronki, była wówczas niespotykana na ziemiach Królestwa Polskiego. W tych czasach losem najmłodszych fabrykanci się po prostu nie przejmowali, a jeśli już to w bardzo niewielkim stopniu. W Łodzi pierwsze dwie ochronki fabryczne pojawiły się dopiero w 1899 r., czyli prawie ćwierć wieku później niż w Żyrardowie. Wprawdzie 6 lat wcześniej na przedmieściach Łodzi, we wsi Dąbrowa, Ernst Leonhardt otworzył przyfabryczne przedszkole przy fabryce wyrobów wełnianych Leonhardta, Woelkera i Girbardta, jednak wszystkie te trzy ochronki powstałe do końca XIX w., były przeznaczone zaledwie dla kilkudziesięciu dzieci, łącznie około 200-250, gdy w tym czasie do żyrardowskiego przedszkola uczęszczało już około tysiąca najmłodszych. Żyrardowska ochronka nie słynęła jednak tylko z dużej liczby swoich podopiecznych, ale także – a może przede wszystkim, z nowoczesnego systemu nauczania oraz ze zorganizowania dobrej jakościowo opieki nad nimi.

Podobnie było w przypadku edukacji w żyrardowskich szkołach fabrycznych. Wprowadzona w Rosji w 1882 r. ustawa o pracy małoletnich niejako wymuszała na właścicielach dużych fabryk budowę przyfabrycznych szkół, jednak zapis ten był często obchodzony, a częściowo realizowany w znacznie mniejszej skali niż w Żyrardowie. Ponownie porównując jedną fabrykę w Żyrardowie, z wieloma fabrykami w Łodzi, która była przecież stolicą przemysłu włókienniczego w Królestwie Polskim, widać znaczne różnice na korzyć Żyrardowa i decyzji podejmowanych przez Karola Augusta Dittricha, a później jego syna Karola jr.

W przypadku szkół fabrycznych, pierwsza została uruchomiona w Łodzi w 1876 r. przy fabryce Karola Scheiblera. W Żyrardowie natomiast, pierwsza szkoła fabryczna została otwarta 6 lat później – w 1882 r. Mimo wcześniejszej budowy i powstania w późniejszym czasie łącznie sześciu szkół fabrycznych w samej Łodzi i dwóch na jej przedmieściach, w 1904 r. uczyło się w nich około 2900 dzieci, gdy w tym samym czasie w dwóch szkołach fabrycznych w Żyrardowie, uczyło się niewiele mniej – 2536. Te liczby doskonale oddają podejście do najmłodszych i ich edukacji, jakie prezentował Karol August Dittrich, a które kontynuował Karol jr. W tym czasie diametralnie zmniejszono też zatrudnienie dzieci do 14 roku życia, którym Dittrichowie umożliwili lepszy start poprzez bezpłatną naukę.

fot. Tableau rocznicowe z Karolem Augustem Dittrichem i jego synem Karolem jr.

Przy rosnącej liczbie pracowników, zatrudnieniu wielu kobiet, które w połowie lat 70. XIX w. zaczęły stanowić aż połowę załogi żyrardowskiej fabryki, gdy dla porównania w łódzkich fabrykach kobiety przeważnie stanowiły około 30% załogi, a także przy panujących wówczas dysproporcjach w zarobkach pomiędzy kobietami, a mężczyznami, wynoszącymi około 30-35% na korzyć mężczyzn wykonujących to samo zajęcie, średnia płac w fabryce Hiellego i Dittricha zaczęła od 1875 r. maleć, po raz pierwszy od 1857 r. To nie znaczy jednak, że same pensje malały, tylko fabryka w Żyrardowie zaczęła się stawać fabryką masową, w której liczbę dobrze opłacanych specjalistów i fachowców, sprowadzanych często z zagranicy, przewyższyła liczba znacznie gorzej opłacanych robotników na mniej wymagających stanowiskach. W ciągu kolejnych 5 lat liczba pracowników podwoiła się, a wartość produkcji osiągnęła 2.2 miliona rubli rocznie. W 1882 r., gdy cała Europa zmagała się ze skutkami potężnego kryzysu gospodarczego, który rozpoczął się we Francji, liczba zatrudnionych w żyrardowskiej fabryce, nazywanej wówczas już Zakładami (lub Manufakturami) Żyrardowskimi Hiellego i Dittricha, wzrosła do aż 8 tysięcy.

Karol August Dittrich po wielu latach spędzonych w Żyrardowie, nauczył się języka polskiego na tyle, że rozumiał po polsku i nawet mówił łamaną polszczyzną. Prawdopodobnie próbował się wpasować w świat polskiej burżuazji przemysłowej, jak i okolicznej arystokracji, poprzez angażowanie się wraz z nimi we wspólne przedsięwzięcia i inwestycje. W 1872 r. wraz z kilkunastoma przemysłowcami współtworzył powstały z inicjatywy Karola Scheiblera Bank Handlowy w Łodzi, a w 1875 r. w Warszawie w towarzystwie Feliksa Sobańskiego z Guzowa, księcia Jana Tadeusza Lubomirskiego, Józefa hr. Zamoyskiego oraz warszawskiego finansisty Jakuba Natansona, uruchomił Muzeum Rolnictwa i Przemysłu w Warszawie. Dzięki tym inicjatywom zyskał możliwość nawiązania współpracy z liczącymi się osobami w Królestwie Polskim. Czy próbował w kraju nad Wisłą znaleźć odpowiednią małżonkę dla swojego jedynego syna, Karola jr.? A jeśli tak, to czemu ten zamiar nie został zrealizowany? I dlaczego Karol Józef Gustaw, zwany juniorem, nie założył rodziny?

Karol jr. od 1872 r. spędzał w Żyrardowie coraz więcej czasu angażując się w zarządzanie fabryką, a dwa lata później, gdy skończył już studia i powstała spółka handlowa pod firmą Hielle & Dittrich, został jednym z członów zarządu i zamieszkał przy fabryce ojca na stałe. Wykształcenie jakie zdobył na Politechnice w Dreźnie oraz odbyte praktyki w brytyjskich i niemieckich fabrykach, umożliwiły mu merytoryczne i fachowe wsparcie działań ojca, a pewnie i przyśpieszyły rozwój samej fabryki oraz osady fabrycznej. W tym czasie Karol August, który przez stres i natłok obowiązków, borykał się z narastającymi problemami natury psychicznej, opierał się także na pomocy i radach dyrektora administracyjnego fabryki Stefana Kossutha, swojego brata Gustawa Wilhelma Dittricha, Edwarda Józefa Hielle – brata zmarłego Karola Teodora, czy głównego księgowego fabryki Mikołaja Wątróbskiego. Prócz wyżej wymienionych osób, w fabryce pracował zięć Karola Augusta – Edward Hielle, bratanek Karola Augusta Gustaw Dittrich junior – syn Henryka Ludwika, używającego imienia Ludwik oraz przyszły drugi zięć Dittricha – Alois Ludwik Eugen Marcellin, także posługujący się imieniem Ludwik.

Ślub 31-letniego Ludwika Marcellina z córką Karola Augusta i Teresy Elżbiety Dittrich – 24-letnią Anną Ludwiką, miał miejsce 23 czerwca 1881 r. w kościele pw. św. Marii Magdaleny w Schönlinde. Młode małżeństwo zamieszkało po przyjeździe do Żyrardowa w domu Dittrichów przy ul. Długiej, potocznie i tak naprawdę błędnie nazywanym pałacykiem tyrolskim. Nazwa ta wzięła się z miejsca pochodzenia Ludwika Marcellina, dla którego Karol August miał wybudować ten dom, gdy ten pojął za żonę jego córkę. Jednak Marcellin nie pochodził z Tyrolu, ani nawet z tej części Starego Kontynentu, a budynek przy ul. Długiej istniał już minimum 14 lat przed zawarciem jego związku małżeńskiego z córką Dittricha…

fot. Grobowiec rodziny Dittrich, początek XX w.
fot. Sarkofag Karola Dittricha wykonany z diabazu, czyli magmowej skały wulkanicznej (stan na 2018 r.)
fot. Grób wnuczki Karola Augusta Dittricha, który znajduje się na żyrardowskim cmentarzu

Ludwik Marcellin urodził się 9 kwietnia 1850 r. w Konstantynopolu, stolicy Imperium Osmańskiego, nazywanego przez turków Istambułem. Był synem mieszkającego tam kupca Eugena Edwarda Edmunda Marcellina i Virginii z domu Balda. W fabryce Hiellego i Dittricha odpowiadał za handel. Dom przy ul. Długiej otrzymał od Karola Augusta po ślubie, gdy willa Dittrichów w powstającym żyrardowskim parku była już gotowa do zamieszkania. 6 grudnia 1882 r. Anna Ludwika urodziła pierwszą córkę Elwirę Annę Marcellin, a rok później, 6 stycznia 1884 r. drugą – Marię. W roku ślubu swojej drugiej córki, Karol August Dittrich przekazał nabytą od Feliksa Sobańskiego ziemię w osadzie Ruda Guzowska, a także posiadany już wcześniej teren w Schönlinde, pod budowę w obu tych miejscowościach cmentarzy.

W tym samym 1881 r. zbudował wraz z Edwardem Józefem Hielle cukrownię w miejscowości Hawrań w Czechach, około 100 km od Schönlinde, którą zarządzał Karol jr., a która była dla niego pewnego rodzaju sprawdzianem przed przejęciem odpowiedzialności za żyrardowską fabrykę. W 1882 r. Edward Józef Hielle wycofał się ze swojej działalności w Żyrardowie i wrócił do rodzinnej miejscowości Schönbuchel, gdzie kontynuował zarządzanie firmą Hielle & Wünsche, i gdzie dwa lata później zmarł, mając 60 lat. Z Żyrardowa na początku lat 80. XIX w. wycofał się także starszy brat Karola Augusta, już prawie 70-letni Gustaw Wilhelm Dittrich. Jego córka Fryderyka Dittrich wyszła za mąż za Hermanna Ludwika Curta Späte, a ich syn Herbert, kierował firmą Hielle & Dittrich od okresu przeniesienia jej siedziby w latach 20. XX w. z Schönlinde, a wówczas już czeskiej Krasnej Lipy, do niemieckiego Drezna.

W kwietniu 1883 r. w Żyrardowie rozpoczął się pierwszy strajk robotniczy, zainicjowany przez szpularki, a poprowadzony dalej przez kilkuset tkaczy i innych robotników. O tym wydarzeniu od lat powtarza się wersję opracowaną początkowo przez Żannę Kormanową z domu Zelikman – znaną działaczkę komunistyczną z okresu powojennego, zajmującą się między innymi historią ruchu robotniczego, która przedstawiła jednostronną, nieco wypaczoną, pomijającą wiele istotnych czynników i zdarzeń, ale pasującą ideologicznie wersję wypadków. Podnoszony ciągle argument o obniżce płac szplularkom o ok. 1.5 kopiejki dziennie jako czymś niezwykłym w tamtym okresie, a tym bardziej wskazującym na chęć obniżenia w następnych tygodniach płac wszystkim pracownikom przez zarząd fabryki, jest mocno nietrafionym zabiegiem. Obniżanie na przemian z podwyższaniem płac w różnych działach w fabrykach włókienniczych, w zależności od koniunktury, było powszechną praktyką. Podobnie działo się np. w fabryce Karola Scheiblera w Łodzi, czy innych fabryka włókienniczych na terenie Królestwa Polskiego i całej Europy.

Żyrardowski strajk tkaczy i szpularek z 1883 r. to temat na wnikliwą i obiektywną analizę. W tym miejscu należy jednak wspomnieć, że oddanie strzałów w nacierający tłum przez rosyjskich żołnierzy zmieniło w Żyrardowie tak naprawdę wszystko. Tak samo jak dotkliwe pobicie następnego dnia przez robotników Karola Augusta Dittricha, których osobiście chciał uspokoić i powstrzymać przed dalszym niszczeniem fabryki (za J. Kazimierskim). Prócz zniszczonych relacji pomiędzy właścicielami i administracją, a robotnikami, po strajku tkaczy i szpularek, rozsypała się psychika 64-letniego Karola Augusta, który kilka tygodni później wyjechał  z Żyrardowa. I nigdy tu już nie wrócił.

Niedługo później Karol jr. rozpoczął starania o przekształcenie fabryki swojego ojca w spółkę akcyjną. Po wyjeździe Karola Augusta, to on przejął stery nad Zakładami Żyrardowskimi. I tak jak w 1857 r., gdy jego ojciec stanął na czele żyrardowskiej fabryki, tak i teraz, gdy zmienił go Karol jr., w rodzinie Dittrichów rozegrała się potworna tragedia. W domu Ludwika i Anny Ludwiki Marcellin przy ul. Długiej w Żyrardowie, 31 stycznia 1884 r. – 25 dni po narodzinach małej Marii, w jej pokoju wybuchł pożar, który szybko ogarnął całe pomieszczenie. Płonęły meble, zasłony w oknie i łóżeczko małej dziewczynki. Ogień zapewne odciął drogę ratunkową i mimo szybkiej interwencji oraz ugaszenia pożaru, Maria Marcellin zginęła. Zdruzgotani rodzice pochowali ją na żyrardowskim cmentarzu, niedaleko głównej bramy cmentarnej, w małym, lecz pięknym marmurowym grobie, który jest jedynym grobem w Żyrardowie należącym do osoby spokrewnionej z Karolem Augustem i rodziną Dittrich. Kilka miesięcy później, Żyrardów opuściła rodzina Edwarda i Elżbiety Teresy Hielle, na stałe przenosząc się do Schönlinde.

W kwietniu 1885 r. car Aleksander III zatwierdził powstanie Towarzystwa Akcyjnego Zakładów Żyrardowskich Hiellego i Dittricha, a w sierpniu tego samego roku spółka ta z siedzibą w Żyrardowie, rozpoczęła funkcjonowanie. Jej pierwszym prezesem został Karol Dittrich jr., który ok. 1907 r. tak opisał zamiar utworzenia spółki:

„(…) godny podziwu rozwój przedsiębiorstwa przypisać należy głównie niezmordowane pracy i energii Ojca mojego, przy którego boku miałem szczęście pracować przez lat dziesięć z górą; nadmierna praca umysłowa była powodem, iż siły Ojca stopniowo opuszczały, a umysł jego, tak żywy zawsze, wyczerpał się. Brzemię jakie wziął na się, przekraczało siły jednego ludzkiego organizmu. Widząc, że cała odpowiedzialność, cały ciężar pracy spada tylko na mnie, zrozumiałem, że i moje siły nie podołają zbyt długo takiemu zadaniu, a chcąc zabezpieczyć byt Zakładów Żyrardowskich, przemieniłem je w 1885 r. w towarzystwo akcyjne”.

Na początku 1886 r. stan zdrowia Karola Augusta drastycznie się pogorszył i 11 stycznia, w wieku 66 lat, ten wielki fabrykant i ojciec sukcesu żyrardowskiej fabryki, który uczynił z niej prawdziwą potęgę wśród innych fabryk Królestwa Polskiego, znaną w całej Europie i daleko poza jej granicami, zmarł w swoim domu w Schönlinde. W 1889 r. zakończyła się budowa grobowca rodziny Dittrich, projektu znanego niemieckiego architekta Juliusa Karola Raschdorffa, w którym ostatecznie spoczął Karol August Dittrich, pochowany w podziemnej krypcie, w sarkofagu wykonanym z diabazu – magmowej skały wulkanicznej.

Back to top button
Skip to content